Mikołaj Przybył to twardy śledczy. Czym się zajmował?
W 2009 roku pisaliśmy o tym, że w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji i ustawiania przetargów na ziemi lubuskiej, Przybyłowi grożono śmiercią. Jako prokurator najpierw oskarżył, a potem doprowadził do skazania kilkudziesięciu osób zamieszanych w korupcję i olbrzymie wyłudzenia na fikcyjne remonty w wojsku. W związku z tą sprawą grożono również głównemu świadkowi Leszkowi S. Ten ostatni w końcu wyjechał do Kanady. Mówił, że boi się o swoje życie. - czytamy w artykule Łukasza Cieśli w "Głosie Wielkopolskim".