Wiadomości
Mój tekst z dzisiejszej „Rzeczpospolitej” wywołał oczywiście wściekły atak Jacka Żakowskiego. A wszystko dlatego, że stwierdziłem w nim, iż atak na Krystynę Pawłowicz (ale także na Jarosława Gowina czy innych mniej lub bardziej konsekwentnych konserwatystów i katolików) ma na celu zakneblowanie naszej strony, zestygmatyzowanie jej jako antysemickiej (bo przecież homo i transfobia są nowym antysemityzmem) i faszystowskiej. Celem jest zaś wykluczenie konserwatystów z debaty i zastąpienie ich „naszymi konserwatystami”. „Medialnym postępowcom chodzi o to, by z debaty jako „niedialogicznych", antysemickich, homo- i transfobicznych wykluczyć wszystkich broniących moralnego status quo, a w ich miejsce wprowadzić „swoich konserwatystów", czyli polityków, publicystów czy liderów opinii, którzy z grubsza akceptują liberalny paradygmat myślenia, a jedyne, czego chcą, to spowolnienie pewnych procesów. Ich konserwatyzm polegać więc będzie – w dużym uproszczeniu – na tym, że będą oni za projektem Du