Wiadomości
Drobiazgi takie, jak fakty, w niczym tej dyskusji nie przeszkadzają. Rafał Ziemkiewicz jasno (w wywiadzie dla Frondy) zastrzegł wprawdzie, że na bycie liderem politycznym ochoty nie ma, a może być co najwyżej liderem intelektualnym (to znaczy robić – w przybliżeniu to, co robi teraz – czyli pisać i mówić o tym, jak postrzega życie polityczne); Dawid Wildstein, który rozpoczął ważną dyskusję nad stosunkiem współczesnej prawicy (a węziej nowego ruchu narodowego do antysemickiego dziedzictwa przedwojennej endecji) też mocno odcina się od sugestii, że antysemityzm mocno sugerowany Ziemkiewiczowi miałby być dowodem na to, że prawica nigdy od antyżydowskich sentymentów się nie odcięła, czy że Żyd nie może być prawicowcem... Ale kto by się przejmował faktami, gdy można wrócić do ukochanej śpiewki „GW” o tym, jak to nam wszystkim strasznie zagraża powrót antysemityzmu i pogromów, i do opowieści o tym, że gdy tylko prawica dojdzie do władzy, to natychmiast zacznie się dziać.