Wiadomości
Przypuśćmy, że pod wpływem przemyśleń zostaję ateistą: istnieje tylko materia, której wykwitem jest człowiek ze swoim poczuciem piękna, harmonii, estetyki, z sumieniem. To nie żaden tam duch, ale proces doskonalenia materii, liczony w setki milionów lat. Przypuśćmy, więc że doszedłem do wniosku, iż nie ma żadnego Boga, tak jak nie było Zeusa, Baala i Wotana. Nie ma żadnej duszy tylko psychika. I życie po śmierci, to tylko złudne pragnienie o szczęściu w zaświatach, którego trzeba się wyzbyć. Jedyny prawdziwy bóg, to człowiek. „Jestem bogiem”. Cała zaś logika dziejów i sens istnienia świata, to teoria chaosu na końcu, której istniej kraina wiecznego zimna. A nasze choroby, cierpienia, ofiary, wyrzeczenia , to w rzeczy samej przypadkowy ruch atomów. Teologia, zaś to penetrowanie pustki.