Wiadomości
Można nie być zachwyconym politycznym światopoglądem ONR (a i z Młodzieżą Wszechpolską można się nie utożsamiać), można odrzucać polityczną wizję Romana Dmowskiego (szczególnie z lat 30.), i można uznawać, że działalność Jana Kobylańskiego jest szkodliwa dla polskiej prawicy (bo sugeruje, nawet w ostatniej odezwie, że jednym z głównych problemów polskiej władzy jest jej pochodzenie etniczne), ale trudno uznać, że są oni faszystami. Jakaś część ich poglądów jest nieakceptowalna, ale trudno je uznać za faszystowskie. A do tego trudno nie dostrzec, że zdecydowana większość uczestników marszu wcale nie utożsamia się z tymi poglądami, a raczej podchwyciło znakomity (tu trzeba powiedzieć, że środowiska narodowe wpadły na świetny pomysł, i oddać im honor) sposób świętowania Dnia Niepodległości i utożsamiło się z nim, a nie z całym światopoglądem tradycji narodowej. Przeszkadzanie im w radosnym świętowaniu pod hasłem walki z faszyzmem jest więc – ujmując rzecz wprost – nawiązaniem do niechlubn