Jachowicz: Dawid i Goliat, czyli o pluralizmie w polskich mediach i oszukiwaniu samych siebie
Podział zaś na bogatych i biednych daje się uchwycić bez trudności. Bogactwo przejawia się co najmniej w dwóch wymiarach. W zasięgu wpływów, liczbach czytelników, słuchaczy i widzów oraz – czego nie można wstydliwie pomijać - w zarobkach dziennikarzy. Przewaga pod tymi względami mediów mainstreamowych, nazywanych tu przez mnie bogatymi, jest nie do podważenia. Media te w całości opowiadają się po stronie obecnie rządzącej Platformy Obywatelskiej. Tak się w sposób naturalny polskie media ukształtowały. Przede wszystkim po stronie PO są najważniejsze media elektroniczne. Telewizja i radio publiczne, ale także największe telewizje i radia prywatne. Jeśli do tego towarzystwa dodać najpotężniejszy dziennik „Gazetę Wyborczą” - historycznie ujmując ten proces, należałoby powiedzieć, że to inni dołączali do towarzystwa „Gazety” - a ostatnio „profilowaną” na ekonomiczno-prawną „Rzeczpospolitą”, trzy tygodniki o dużych, jak na obecne warunki, nakładach - „Politykę”, „Newsweek” i „Wprost”, wyraźn