Terlikowska: Dziecko w łonie mamy to nie sierota
Lekarze i położne często są świadkami następującej sceny. Kończy się poród. Noworodek ląduje na brzuchu mamy, personel sprząta, a tata dziecka bierze w dłoń telefon, obdzwania rodzinę i informuje na przykład swoich czy żony rodziców, że właśnie pięć minut temu zostali dziadkami, a on i żona w końcu są rodzicami. Albo inna sytuacja. Stoi para, kobieta w widocznej ciąży głaszcze się po brzuchu i mówi: „Za dwa miesiące będziemy rodzicami”. Panie w ciąży pewnie też niejednokrotnie były nagabywane o to, kiedy zostaną mamą (jak kilka razy odpowiedziałam, że przecież już jestem mamą, bo przecież mam już dziecko, to zaraz padało drugie pytanie: to już pani urodziła?). Ale o co chodzi? Przecież dziecka jeszcze na świecie nie ma, pogadamy jak już się urodzi, czyli jak oficjalnie zostaniemy rodzicami. Od szpitala dostaniemy pewnie gratulacje, niektóre placówki mają na tę okazję przygotowane nawet okolicznościowe dyplomy. Mama i tata z ceryfikatem jak się patrzy. Kim w takim razie były te osoby dl