Terlikowski: Nigdy więcej? A jednak wciąż na nowo powtarzamy te same zbrodnie!
Birkenau, podobnie jak Auschwitz robią potężne wrażenie. Ale są one, w pewnym sensie, jak scenografia bez bohaterów, bez tego, co stanowi ich istotę. Nie ma tu twarzy, ludzi, obrazów, którzy tę scenerię wypełniali. Aby ich zobaczyć trzeba pojechać do Harmęż, do kościoła ojców franciszkanów i doświadczyć spotkania z twórczością Mariana Kołodzieja, który stworzył specyficzną „ikonę” Auschwitz. Pisząc ikona nie mam na myśli wyglądu, techniki, ale fakt, że obrazy te są przekazem tego, co stanowiło istotę doświadczenia obozowego. I dopiero te dwa doświadczenia zestawione razem dają mocną świadomość dramatu tamtych czasów. Zbrodni, która ukryta była pod płaszczykiem normalności, nowoczesności, badań naukowych i konieczności ekonomicznej.