24-latka ofiarą aborcji!
- To wszystko stało się tak szybko. Jednego dnia czuła się dobrze, a następnego już jej nie było. Po prostu próbujemy dowiedzieć się, co się stało – powiedziała telewizji CBS siostra bliźniaczka kobiety.
Kategoria
Podkategoria: Rodzina
- To wszystko stało się tak szybko. Jednego dnia czuła się dobrze, a następnego już jej nie było. Po prostu próbujemy dowiedzieć się, co się stało – powiedziała telewizji CBS siostra bliźniaczka kobiety.
Inicjator Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w ostrych słowach potępił zachowanie Marka Michalaka. "Szanowny Panie Rzeczniku, czy Pan żyje?"; "Czy Pan, z racji swojej funkcji, śledzi sytuacje, które tej funkcji w 100 proc. odpowiadają?"; "Czy z racji Pana urzędu może mi Pan, a także nam poradzić, w którym momencie powinniśmy reagować na niedolę dzieci?" - m.in. takie pytania padają w liście, jakie Owsiak wysłał do RPD. Organizator WOŚP odniósł się również do zachowania rodziców 2-latki, którą pozostawili samą, udając się na wakacje. "Powiem to za Pana - to jest k...o!" - napisał Owsiak.
Do tragedii doszło koło Stilesville w stanie Indiana, wczesnym rankiem, około godz. 5. Grupa proliferów szła trawiastym pasem, przedzielającym autostradę i nie usłyszała nadjeżdżającego z tyłu pojazdu. Policja od razu założyła, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Żal ściska... serce, gdy się czyta kłamstwa na temat in vitro, które nieustannie serwują nam zwolennicy tej metody. Problem polega tylko na tym, że – według starego nauczyciela naszych laicyzatorów Josepha Goebbelsa – kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą i zostaje przyjęte przez opinię publiczną.
- To, że kobieta chce mieć dziecko za pośrednictwem zapłodnienia pozaustrojowego, a potem abortuje je, bo nie jest wystarczająco doskonałe jest samolubne i okrutne – podkreśla Andrea Williams z Christian Concern.
Chodzi o wywiad, jaki "Gazeta Wyborcza" przeprowadziła wywiad z prof. Waldemarem Kuczyńskim z Białegostoku na temat in vitro. Jak piszą proliferzy, "głównym celem publikacji jest lobbing na rzecz dopuszczalności zamrażania ludzi w stadium zarodkowym". Co ciekawe, prof. Kuczyński podaje szokujące fakty. Jedna z nich dotyczy szkodliwości stymulacji hormonalnej, której poddaje się kobiety przed pobraniem komórek jajowych. Naukowiec mówi, że "stymulacja hormonalna powoduje przerost śluzówki macicy i torbiele na jajnikach. Groźba powikłań rośnie wraz z liczbą stymulacji hormonalnych. W dodatku pobranie komórek jajowych odbywa się metodą punkcji jajników, co jest przykre i może powodować powikłania, np. zrosty. Do tego trzeba dodać cierpienie pacjentek związane z samą stymulacją hormonalną. I cierpienia psychiczne związane z kolejnymi niepowodzeniami".
Ogólnie mówiąc, dane pochodzą głównie od organizacji aborcyjnych i instytucji rządowych. Jednym z najbardziej poważnych generatorów takich krajowych i międzynarodowych statystyk jest amerykański The Guttmacher Institute (GI). Instytucja ta jest nie tylko proaborcyjna, ale została specjalnie stworzona do celów „naukowych” przez Planned Parenthood (największego amerykańskiego providera aborcji), więc jej obiektywizm możemy włożyć między bajki. Pochodzące od GI dane mogą być niedokładne z wielu powodów. Po pierwsze, w przypadku Stanów Zjednoczonych oparte są one na tym, co w formie badań ankietowych, dobrowolnie, co 3-4 lata zgłaszają jej abortoria (tzw. kliniki aborcyjne). Jak podaje Dennis Howard z The Movement for a Better America, prawdziwe liczby mogą być o 20-30 procent wyższe, gdyż „aborcje” z powikłaniami i opłacane gotówką mogą być celowo zatajane.
- Czy można pójść dalej w wypadku, gdy zaprzestanie leczenia nie wystarczy, by przynieść ulgę cierpiącym chorym? To wymagałoby aktu medycznego, który wynikałby ze wspólnej przemyślanej decyzji – pytał eutanazista Hollande. I zapowiedział powołanie specjalnej komisji, która zajmie się myśleniem nad koniecznością wprowadzenia we Francji „prawa do eutanazji”.
- Żaden projekt dotyczący in vitro w tej kadencji nie uzyska poparcia większości Sejmu i to mnie boli - stwierdził w "Poranku Radia TOK FM". - Ta sprawa po raz kolejny zostanie zamieciona pod dywan. Politycy - mówię o nas, całej klasie politycznej - od 20 lat chowamy głowę w piasek i nie wygląda na to, żebyśmy mieli zamiar przywrócić tę głowę do pionu – dodał.
Na początku listopada 2011 roku ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Bielańskiego Romuald Dębski przyznał, iż na jego oddziale dokonuje się aborcji niepełnosprawnych dzieci. Przez kilka kolejnych miesięcy pod Szpitalem gromadzili się członkowie i sympatycy Fundacji Pro – prawo do życia, aby wyrazić swój sprzeciw. Na początku marca 2012 r. Fundacja wystosowała list do Dyrekcji warszawskiego Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus, w którym zapytano o to, czy dokonuje się w nim aborcji ze względu na podejrzenie choroby u nienarodzonego dziecka. Po prawie miesiącu zwłoki, szpital odpowiedział twierdząco. Obrońcy życia przenieśli więc protest przed mury szpitala im. Dzieciątka Jezus przy Placu Starynkiewicza. Od kwietnia, podczas cotygodniowych pikiet, prezentują pacjentom i pracownikom szpitala duży plakat, który przedstawia zwłoki zmasakrowanego dziecka, które padło ofiarą aborcji.
Na jednym z kursów przedmałżeńskich młodzi ludzie mieli się dowiadywać o tym, że w przypadku zagrożenia życia matki aborcja jest dopuszczalna. Jeśli rzeczywiście tak było, to albo prowadzący źle zrozumiał pytanie, albo był niekompetentny i udzielił odpowiedzi niezgodnej z nauczaniem Kościoła. Tak o tej sytuacji mówi ks. dr hab. Piotr Kieniewicz z Katedry Teologii Życia, KUL.
Tekst Magdaleny Środy poświęcony zapłodnieniu in vitro nie może być zaliczony do grupy „złotych myśli”. Nie jest on bowiem zwyczajnie śmieszny, ale pełen kłamstwa i manipulacji, które niegodne są profesora filozofii czy choćby pracownika naukowego.
1771 przebadanych kobiet zostało zapytanych o różne apsekty ich stylu życia: dietę, picie alkoholu, palenie papierosów, aktywność fizyczną i zażywanie leków na receptę, w tymdoustnych środków antykoncepcyjnych. Następnie obliczano związek pomiędzy każdym z tych czynników a skurczowym i rozkurczowym ciśnieniem krwi.
Sprzeciw Kościoła czy ludzi wierzących przeciwko metodzie in vitro, wbrew temu, co plecie Stefan Niesiołowski nie wynika z tego, że prawica (czy talib Terlikowski) nienawidzi dzieci albo chce dotknąć do żywego członków PO, ale z tego, że jest to metoda, w trakcie której giną ludzie, i naruszana jest godność aktu małżeńskiego. I twierdzenie to nie wynika z mojej złośliwości (swoją drogą nie jestem, wbrew temu, co mówi Niesiołowski, politykiem), ale z nauczania Kościoła. Sprzeciwiając się temu stanowisku, opowiadając się za in vitro Niesiołowski sprzeciwia się nauczaniu papieskiemu i naraża na ekskomunikę, a przynajmniej publiczny grzech ciężki.
John Godson już wczoraj zapewnił, że jest za in vitro (co oznacza dla informacji zielonoświątkowego duchownego, że jest za eugeniką, zamrażaniem istot ludzkich, a nawet ich likwidacją), i że dlatego był przeciwko dyscyplinie (swoją drogą to absurd, bo jakoś nie słychać było, by mainstream PO był przeciwko zapłodnieniu na szkle). Stefan Niesiołowski oznajmił, że ekskomunika dla posłów popierających in vitro byłaby wielką kompromitacją Kościoła, a on w ogóle nie przejąłby się, gdyby został wykluczony z Kościoła, bo za swoje czyny odpowie przed Bogiem, a nie przed arcybiskupem Michalikiem.