„Katoliczka” Wiśniewska strasznie chce zabijania chorych dzieci
- Nikt się nie zastanawia nad tym, jakie skutki miałby zakaz aborcji ze względu na uszkodzenie płodu. W Polsce brakuje instytucji i systemowych rozwiązań, dzięki którym kobiety rodzące upośledzone dzieci nie musiałyby się zadręczać, np. skąd wziąć pieniądze na lekarstwa czy rehabilitację. Dziś muszą liczyć się z tym, że życie ich dziecka będzie wegetacją – podkreśla Wiśniewska,. I nawet nie dostrzega, że jej myślenie ma także drugą stronę, która prowadzi do stwierdzenia, że zabijanie może być metodą na walkę ze słabą jakością życia, z wegetacją. Istotą tego myślenia jest uznania, że silniejsi mogą uznać, że czyjeś życie jest wegetacją, a potem odebrać mu prawo do życia.