Rodzina
„Najlepiej choć trochę popraktykować, zanim się wpisze w globalne ideologie (…) A przecież chodzi o coś więcej niż walka z zewnętrznym światem. W prawdziwym macierzyństwie tak naprawdę chodzi o dziecko – pisze Szczepkowska w „Rzeczpospolitej”. Aktorka opisuje swoją dyskusję w studiu telewizyjnym na temat konwencji antyprzemocowej. Jako przeciwniczka tego dokumentu była jedyna. „Awantura zaczęła narastać, a ja jako wróg zostałam też zaatakowana za pomocą odwołania do motywu „niezależności kobiet". Nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że mówią do kobiety całkiem niezależnej, uczestniczki programu wytykały mi ciasnotę umysłu i propagowanie niewolnictwa. Na szczęście ujęła się za mną dziennikarka prowadząca program i powiedziała, że przecież to ja właśnie, wychowując dzieci, jednocześnie robiłam karierę i byłam kobietą sukcesu. Uśmiechając się do mnie przyjaźnie, zapytała: no i co, żałuje pani? Odpowiedziałam jej natychmiast i właściwie bez namysłu – tak, żałuję”.