Wiadomości
Magdalena Środa, podobnie jak inna, wielka przeciwniczka Kościoła, Joanna Senyszyn, jest zdeklarowaną ateistką. Nie raz dawała temu wyraz. Nagle jej rozbuchane ego popchnęło ją do bezczelnej uzurpacji. W imię jakiejś, nieokreślonej bliżej części kobiet, kazało jej złożyć donos do papieża Franciszka I na Kościół katolicki w Polsce. Poprzez prymitywny tani rozgłos próbuje wymusić, aby Ojciec Święty przyjął ją w Watykanie. Po to, żeby mogła tam wykłócać się o swoje ateistyczne idee. Ignorując całkowicie, że Kościół, jeśli chce zachować fundamenty swojego światopoglądu, musi programowo być przeciwny ideom, które forsuje. Jej zuchwałość zdumiewa tym bardziej, że zarzuty jakie wysuwa wobec Kościoła przybierają niekiedy absurdalny wymiar. Co, swoją drogą, nie świadczy dobrze o jej zdrowym rozsądku. Blisko 10 lat temu Magdalena Środa zarzuciła polskiemu Kościołowi, że przyczynia się do stosowania przemocy wobec kobiet. Mianowicie, jej zdaniem, istnieją pośrednie związki między Kościołem a prze