Wiadomości
Licytacja, kto był większym bohaterem czasów komunizmu, kto i czym "zasłużył" sobie na internowanie, a kto nie był na tyle istotny, by się nim w nocy z 12 na 13 grudnia zainteresowano, jest przygnębiająca. Póki jednak uprawiają ją ci, którzy mówią to na podstawie osobistych doświadczeń, póki rzecz cała ma posmak walki o wyższe miejsce na cokole i zdobywania mandatu do obecności w dzisiejszej polityce, można - ubolewając - uznać, że to naturalny spór w dawnej, dziś podzielonej, rodzinie. Nie jest on ani nadto smakowity, ani nie przysługuje się dobrze bitwie o pamięć historyczną i stosunek do komunizmu, ale podobne spory eksbohaterowie wiodą od wieków.