Terlikowski: Wymarzony naród Zychowicza
Pakt Ribbentrop-Beck, którego sensowności broni Piotr Zychowicz byłby możliwy tylko wówczas, gdyby Polacy nie byli Polakami, i można ich było skonstruować na nowo, według wskazówek politycznych realistów.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Pakt Ribbentrop-Beck, którego sensowności broni Piotr Zychowicz byłby możliwy tylko wówczas, gdyby Polacy nie byli Polakami, i można ich było skonstruować na nowo, według wskazówek politycznych realistów.
KSD wzywa polityków katolickich do podjęcia prac nad przywróceniem w Polsce tradycyjnej edukacji, która "kształtuje ludzi prawdziwie wolnych ku dobru i poszukujących prawdy rozumianej jako zgodność sądów z rzeczywistością, prawdy czynionej w miłości". Dziennikarze wyrażają przekonanie, że edukacja nie powinna być podporządkowana zmiennej ofercie rynku pracy, co sugerują politycy lewicy, ale powinna dążyć do kierunkowania umysłu każdej osoby ludzkiej ku "prawdzie klasycznie rozumianej". "Taką edukację postrzegamy jako suwerenną wobec jakiejkolwiek ideologii czy to socjalistyczno komunistycznej czy liberalistycznej czy socjalistyczno nazistowskiej a właśnie te ideologie decydowały o kształcie antyedukacji" - piszą przedstawiciele KSD.
Weźmy takich pracowników metra (wliczając w nie wszystkie paryskie podziemne nitki pociągów). Niedawno natknąłem się na strajk maszynistów. 17 września część paryskiego metra od rana do południa stała, a z nim ludzie, których nie mogła pomieścić komunikacja autobusowa. Podpytałem przyjaciółkę z podparyskiego Bourg-la-Reine "Qu'est-que c'est qu'ca?" Więc po kolei. Po pierwsze, samobójcy upodobali sobie metro jako miejsce żegnania się z życiem. Po drugie, zazwyczaj wskakują na tory przed metro na oczach maszynisty. "Po trzecie primo" kierujący taką francuską podziemną kolejką nie ma najmniejszych szans na wyhamowanie więc nolens volens rozjeżdża biedaka. I z powodu tychże samobójców stanął podziemny Paryż, bo maszyniści metra (chodzi o linie RER, takie ichniejsze pół metro pół SKM) domagają się bezpłatnej opieki psychologów i traktowania swoich urazów psychicznych jako wypadków w pracy, co wiąże się oczywiście z takimi samymi świadczeniami jak przy każdym innym wypadku. No i w sumie moją
Hymn grany jest z wieży Kościoła Mariackiego od 85 lat. Wpisany jest w polską kulturę i tradycję Krakowa. Rozbrzmiewa w samo południe. Jego legendę poznawaliśmy z wypiekami na twarzy jako dzieci, kiedy to Tatar przeszył strzałą z łuku trębacza. Teraz utwór - w radiowej transmisji - ma zostać skrócony do jednej czwartej. Przypomnijmy, że hejnał grany jest na cztery strony świata. Według dziennika emetro: pierwszy raz w stronę Wawelu dla króla, drugi w stronę magistratu, trzecie trąbienie jest dla gości w stronę Barbakanu, a czwarte niegdyś dla kupców, a dziś dla komendanta straży.
Były prezydent odniósł się w ten sposób do słów Małgorzaty Wasserman, córki zmarłego w katastrofie smoleńskiej Zbigniewa Wasserman, która wczoraj w TVN24 mówiła o ekshumacji wszystkich zwłok, poddając w wątpliwość uczciwość minister Ewy Kopacz.
Ekonomista szuka odpowiedzi na pytanie, czy w Polsce istnieje polityka demograficzna. "Na początek dwie kontrowersje. (...) Większość osób uważa, że ważnym celem jest to, by naród się nie kurczył, ale niektórzy twierdzą, że są korzyści związane z mniejszą liczbą ludności, pod warunkiem że rozwój będzie mądrzejszy (zwiększymy innowacyjność i wykorzystamy automatyzację produkcji i usług). Ja podzielam zdanie większości, silny spadek liczby ludności można utożsamiać z wymieraniem narodu, a ekonomicznie koszty tego zjawiska są znacznie większe niż korzyści. Po drugie niektórzy są zwolennikami determinizmu demograficznego, wskazując, że jest to problem całego naszego regionu, o wielu podłożach, i że nic się nie da zrobić. Większość uważa jednak, że można poprawić dzietność w Polsce, może nie do średniego poziomu 2,1 dziecka na rodzinę zapewniającego zastępowalność pokoleń, ale znacząco. I wskazują na boom dziecięcy wśród Polek, które wyemigrowały do Wielkiej Brytanii" - pisze prof. Rybiński
A jednak już dzisiaj o 22.00 nasz redaktor naczelny pojawi się po raz pierwszy w roli prowadzącego „Rozmównicę”. I od razu włoży kij w mrowisko, zadając pytanie: kto ma antykoncepcyjną paranoję? Księża czy media”. W programie Terlikowski będzie też szukać odpowiedzi na inne pytania: „Czy Kościół ma fobię na punkcie antykoncepcji? Czy jest zakręcony na tym temacie? A może wręcz przeciwnie, przeciętny katolik musi swoją wiedzę na ten temat czerpać raczej z mediów, niż z nauczania kapłanów w czasie mszy świętej? Czy księża obawiają się głoszenia prawdy o moralnej ocenie antykoncepcji? A jeśli tak, to czy można to zmienić?”. Zapraszamy na profil Facebookowy telewizji, a także do oglądania programu. Także na stronach Religia TV.
Graś powiedział w radiu TOK FM, że termin jesiennego wystąpienia szefa rządu będzie wynikał z analizy porządku posiedzenia Sejmu w dniach 10-12 października. - Jeśli pani marszałek uzna, że zmieści się pośród innych punktów, to dokładnie wtedy będzie - zakomunikował rzecznik rządu.
Mężczyzna zgubił swój dowód osobisty, dlatego pokazuje na bramie legitymację poświadczającą niepełnosprawność ruchową na której widnieje jego adres, pieczątka i zdjęcie. Ale to ne wystarcza, aby trafić do więzienia.Szarawarski ma mieszane uczucia: - Zawsze myślałem, że to oni powinni gonić skazanego, a mnie powinno zależeć, żeby nie pójść do pierdla. A tu takie coś... Zatrzasnęli mi bramę więzienia przed nosem jak jakiemu psu. A ja już przecież przygotowałem się psychicznie do odsiadki. Chciałem jak człowiek przyjść sam, umyty, z domu, a nie żeby mnie ściągali z ulicy jak najgorszego - tłumaczy.
Wstaję o 4.00 i piszę, czyli „robię naukę”, może dlatego wydałem 16 książek. Na 8.00 gnam do swojej szkoły (zaraz będzie ćwierć wieku jak tak gnam) i gadam z uczniami, nauczycielami, a w każdy poniedziałek mówimy wspólny pacierz. Potem popycham szkolne sprawy. Dzisiaj Dziecięce Laboratorium Nauki i ostatnie moje dziecko: „Mickiewicz – Kresy”. Jedziemy wspólnie z dzieciakami czytać „Pana Tadeusza” do Nowogródka, a „Świteziankę” nad Świtezią. Po drodze Wasiliszki (bo Czesiek Niemen) i ognisko nad mrocznym Niemnem (bo Orzeszkowa). A do tego wizy, transport, noclegi, wykłady przygotowujące do wyprawy, inscenizacje, Podlasie z Tykocinem i Tatarami. Wszak wszystko musi zagrać. W południe dyżur na wydziale. Magistranci, doktoranci, komisje. Po południu (do teraz) recenzja habilitacji, jakaś profesura do przestudiowania, dwie recenzje doktoratów. Ale też wnuki i niezbywalna zabawa w Indian, „haratnięcie gały” z wnuczkiem i jeszcze zapomniane tankowanie paliwa do auta. Zatem wy wszyscy, którzy
Jak poinformowała dzisiejsza „Rz”, radni PO i SLD nie poparli propozycji PiS, aby zorganizować debatę na temat budowy Pomnika Światła przed Pałacem Prezydenckim. W ramach projektu na Krakowskim Przedmieściu zamontowanych miałoby zostać 96 słupów świateł.
Brytyjczycy również chcą pomóc przy wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej. Eksperyment z samolotem Boeing pokazuje, że w czasie uderzenia o ziemię samolot łamie się tylko na dwie części, a nie jak w przypadku Tu-154 na wiele kawałków. Dzięki zainstalowaniu specjalistycznych urządzeń i manekinów Brytyjczycy oszacowali, że w podobnej katastrofie obrażenia 78 proc. osób nie byłyby śmiertelne.
Nie powinno być zatem dla nas zaskoczeniem, że w broszurze wydrukowanej w 800 tysiącach egzemplarzy Niemcy piszą o „polskich obozach koncentracyjnych”, czy o „tradycyjnym polskim antysemityzmie”, pomimo którego jakaś część Polaków ratowała Żydów. To zwyczajna konsekwencja przyjętego pomysłu na wybielanie siebie. Czas biczowania się dobiegł końca, i trzeba wrócić do wizji wspaniałego, cywilizowanego imperium, które ma wszelkie dane, by rządzić ciemną Europą środkowo-wschodnią i narzucać jej swoje standardy.
Andrzej Seremet, prokurator generalny, powiedział w TVN 24, że istnieje taka możliwość, iż ciała ofiar zostały pomylone. Dodał jednocześnie, że w okolicznościach, jakie zaistniały po katastrofie smoleńskiej "nie można było przyjąć za pewnik, że ciała tych osób (ofiar katastrofy) leżą w odpowiednich grobach". - Gdyby po katastrofie dopilnowano swoich obowiązków, teraz nie mielibyśmy tego całego cyrku z lataniem i wykopywaniem ludzi z cmentarzy - mówi w rozmowie z "Faktem" Piotr Walentynowicz.
Nie było mafii paliwowej – taki wniosek nasuwa się z wyroku szczecińskiego sądu z grudnia ubiegłego roku. W sprawie głośnego zabójstwa Komendanta Głównego Policji, Marka Papały po kilkunastoletnim śledztwie prokuratorzy uznali, że zastrzelił go złodziejaszek samochodów. W zeszłym tygodniu Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił kilkunastu członków gangu pruszkowskiego. Na wolność wyszli już niemal wszyscy.