Wiadomości
Miter mówi, że informację o naciskach ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów otrzymał z pewnego departamentów Ministerstwa Sprawiedliwości. - Również Ryszard Milewski w pierwszej rozmowie mówił, że wiadomość o kontroli ministra Gowina otrzymał od człowieka z ministerstwa. Tam krążyła informacja o naciskach Kancelarii Premiera na Sąd Okręgowy. Mój informator nie miał wiedzy bezpośrednio z KPRM, dlatego potrzebowałem potwierdzenia, tego telefonu, który usłyszała cała Polska - tłumaczy Miter.Dziennikarz opisuje również nienagraną rozmowę z 5 września. - Zaczęła się od przedstawienia, że dzwonię z kancelarii, sekretarka szybko przełączyła – jak mówi sam Milewski „z biegiem” – a sam prezes przywitał mnie słowami: „Czekałem na ten telefon”. Bardzo nalegał, by spotkanie z Donaldem Tuskiem odbyło się przed posiedzeniem, że on oczywiście się dostosuje i jest to w gestii premiera, ale ma ważne informacje i nie wie, co robić. Mówiąc o posiedzeniu w sprawie Marcina P., wolał termin późniejszy