Wiadomości
Wszystko zaczęło się od absurdalnego tekstu Dawida Warszawskiego w „Gazecie Wyborczej”, któremu hasło PiS „Obudź się Polsko” skojarzyło się z nazistowskimi hasłami. Pisałem o tym, że w momencie, gdy PiS zacznie merytorycznie punktować rząd, zacznie się kopanie w klatkę z Kaczyńskim i utrzymujący się u władzy politycy PO dzięki antypisowskiemu paliwu dalej będą żerować na najniższych instynktach społecznych. Miałem jednak nadzieję, że tekst publicysty „GW” jest jedynie odosobnionym wybrykiem. Nie doceniłem jednak nienawiści do Kaczyńskiego. Hasło „Obudź się Polsko” źle się więc skojarzyło Rafałowi Grupińskiemu i prof. Lechowi Krzyżanowskiemu, który powiedział w wywiadzie dla dziennik.pl, że: „Skoro inni muszą się dopiero obudzić, by pojąć, że coś złego dzieje się w naszym państwie, a ja to już od dawna dostrzegam, to znaczy, że jestem bardziej przenikliwy od innych, inteligentniejszy, nie daję się tak łatwo omamić zewnętrznym blichtrem, słowem należę do elity. Takie uczucie równie mile