Wiadomości
Publicysta przypomina, że pani prezydent machała wtedy wyrokiem sądu, który stwierdzał, że od stycznia 2009 roku kupcy zajmują teren bezprawnie, ale kibicujące pogromowi media zgodnie przemilczały fakt, że wyrok ten nie był jednoznaczny z nakazem opuszczenia blaszaka w jakimś określonym terminie. Spór rozegrał się więc o pół roku, którego kupcy potrzebowali na wybudowanie sobie hali targowej w innym miejscu. - Ratusz, po pierwsze, żądał terenu na placu Defilad już, natychmiast. Po drugie, nie godził się na to, żeby KDT przeniesiono gdzie indziej. Oferował kupcom rozparcelowanie ich po różnych lokalizacjach - trochę tu, trochę tu. Ale przecież sens tego przedsięwzięcia, i pożytek, jaki z niego mieli konsumenci, wynikał właśnie ze skupienia wszystkich tych sklepików i warsztatów usługowych w jednej hali – zauważa publicysta.