Kategoria

Lifestyle i obyczaje

Sekcja: Lifestyle i obyczaje

Dość śmierci w Szpitalu Świętej Rodziny. Domagamy się powrotu prof. Chazana!

Rodzina

Dość śmierci w Szpitalu Świętej Rodziny. Domagamy się powrotu prof. Chazana!

-W szpitalu Świętej Rodziny w Warszawie w wyniku przeprowadzonej aborcji urodziło się żywe dziecko. Zmarło godzinę później. Nie udzielono mu żadnej pomocy. Jest to bezpośredni efekt „afery Chazana”, czyli bezzasadnego zwolnienia prof. Bogdana Chazana z funkcji dyrektora tej placówki w ubiegłym roku. - czytamy w petycji umieszczonej na stronie citizengo "Dość śmierci w Szpitalu Świętej Rodziny. Domagamy się powrotu prof. Chazana"

Terlikowska: Szczepionkowa histeria, albo co z tym ospa-party

Rodzina

Terlikowska: Szczepionkowa histeria, albo co z tym ospa-party

Nie ulega wątpliwości. Rodziców spotkała ogromna tragedia. W wyniku powikłań po ospie ich dziecko nie żyje. Wirusem miało się ono zarazić podczas „ospa-party”. Tak nazywane są spotkania dzieci chorych na ospę, z tymi, którzy jeszcze tej choroby nie przechodzili. Jako że ospa nazywana jest chorobą wieku dziecięcego niektórzy rodzice nie czekają, aż dziecko samo zachoruje, tylko celowo konfrontują je z chorym dzieckiem. Wiadomo, im wcześniej choroba przebyta, tym przebiega ona lżej i dziecko uodpornione wkracza już w dorosłe życie. Pediatrzy ten pomysł jednak krytykują. A i mi trudno się dopatrzyć w „ospa-party” jakiejś logiki. Rodzic winien dziecko od zarazków chronić, a nie na nie dziecko świadomie zarażać.

Terlikowski: Codziennie ginie trójka dzieci. Kiedy PiS z tym skończy?

Rodzina

Terlikowski: Codziennie ginie trójka dzieci. Kiedy PiS z tym skończy?

Ze smutkiem patrzę na sytuację, w której politycy – w prywatnych rozmowach deklarujący poglądy pro life – uciekają od odpowiedzi na proste pytanie - czy PiS zamierza coś zrobić z aborcją eugeniczną, której prawdziwe oblicze pokazała sytuacja na Madalińskiego. Mam świadomość, że to trudne pytanie, że niewygodne dla polityków, ale jestem też pewny, że kluczowe dla odpowiedzi o to, czy rządy PiS będą rzeczywiście dobrą zmianą, i czy partia ta zda egzamin z tak chętnie deklarowanej postawy pro life czy przywiązania do chrześcijańskiego systemu wartości.

Terlikowska: Po co robić z matki męczennice?

Rodzina

Terlikowska: Po co robić z matki męczennice?

Tak, szkodliwe, bo mam wrażenie, że te wszystkie przerysowane teksty piszą po prostu osoby niedojrzale, które nagle zorientowały się, że nie mają zabawki, która będzie leżała modnie ubrana i się wyłącznie uśmiechała, ale dziecko. Małego człowieka z krwi i kości, który ma swoje potrzeby, którego czasem coś boli, uwiera, jest głodne, albo mu po prostu za ciepło lub za zimno. Człowieka z całą jego fizjologią – czasem mu się uleje, czasem wycieknie mu zawartość pieluchy, czasem efektowny gil oklei matki bluzkę. No i co z tego? Czy to doprawdy jest życiowy kataklizm? Czy może to rzeczywistość, nad którą trzeba przejść do porządku dziennego. Zamiast więc użalać się nad ciężkim losem matki (aż brzmi to śmiesznie w czasach jednorazowych pieluch), trzeba zakasać rękawy i działać – wytrzeć, zmienić pieluchę, przebrać. Ot, i cała filozofia. Dlatego złoszczą mnie takie obrazki, jak te zamieszczone na jednym z portali i opatrzone tytułem: „Obsikane stopy, rzucanie się jedzeniem... Tak wygląda rzecz

Terlikowski: A w pakiecie NFZ dobijanie noworodków

Rodzina

Terlikowski: A w pakiecie NFZ dobijanie noworodków

Wczoraj, przez cały niemal dzień, rozmawiałem z ludźmi (także lekarzami i pielęgniarkami), którzy odpowiadali na informacje o szpitalu, w którym nie podjęto ratowania dziecka, które wcześniej abortowano. I nie były to rozmowy miłe, bo wynikało z nich, ni mniej ni więcej, tylko tyle, że takie sytuacje jak ta na Madalińskiego nie są wyjątkowe. Zdaniem moich rozmówców spora część dzieci, które abortowane są z powodu Zespołu Downa w 23 czy 24 tygodniu rodzi się żywych (niektórzy z nich mówili nawet o 80 procentach, inni o połowie), a potem jest dobijanych poprzez odmowę opieki medycznej. Odmowa opieki nad żywym dzieckiem jest standardem, bo – jak podkreślali informatorzy – w procedurze aborcji chodzi o to, by pozbawić życie, jeśli się to nie udało przed narodzeniem, to trzeba dokończyć procedurę po nim. Ile zatem dzieci z abortowanych w ubiegłych latach konało obok lekarzy, którzy nie byli zainteresowani ich losem? To pytanie pozostaje otwarte, i zapewne nigdy nie poznamy na nie odpowiedzi

Tak wygląda aborcja w Polsce. Czy rzeczywiście chcecie, by lekarze w taki sposób zabijali dzieci?

Rodzina

Tak wygląda aborcja w Polsce. Czy rzeczywiście chcecie, by lekarze w taki sposób zabijali dzieci?

Jeśli coś w tej sprawie poraża, to fakt, że lekarze i dyrekcja szpitala nie ma sobie nic do zarzucenia. Oni rzeczywiście uważają, że nie wydarzyło się nic specjalnego. - Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami – zapewnia rzecznik prasowa szpitala. A inni nieoficjalnie przyznają, że to przecież standardowe zachowania, bowiem gdy dziecko w wyniku aborcji rodzi się żywe, to się czeka aż umrze. Płacz nie ma znaczenia. Procedura pozbawienia go życia ma być dokończona, a sposób i metody nie grają roli, bo przecież wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.

Terlikowski: Dziecko konało i krzyczało godzinę. Za tę zbrodnię ktoś musi odpowiedzieć!

Rodzina

Terlikowski: Dziecko konało i krzyczało godzinę. Za tę zbrodnię ktoś musi odpowiedzieć!

O sprawie dowiedziałem się nieoficjalnie już wczoraj wieczorem. Kilkanaście godzin trwały próby jej weryfikacji. Informacje te potwierdzone są w kilku źródłach, a ostatecznym jej potwierdzeniem jest zgłoszenie do prokuratury, jakie w tej sprawie składa ks. Ryszard Halwa (o czym informuje serwis Prawy.pl). Jeśli informacje jakie zebraliśmy się potwierdzą, to będziemy mieli do czynienia z potworną zbrodnią, dokonaną przez lekarzy w szpitalu na Madalińskiego. Zbrodnią aborcji i zabójstwa.