Wielki sklep in vitro i surogarek, czyli nieludzki przemysł „fabryki dzieci”
110-łóżkowy szpital, pokoje hotelowe dla Hindusek, które stały się żywymi inkubatorami dla bogatych Amerykanów, Niemców czy Brytyjczyków, klinika zapłodnienia pozaustrojowego, a także klinika neonatologii i hotel dla rodziców oczekujących na to aż surogatki urodzą (zazwyczaj za pomocą cesarskiego cięcia) ich dzieci – to wszystko ma być elementem największego na świecie szpitala, który ma oferować wszystkie „usługi” dla niepłodnych lub niechętnych ciąży małżeństw, które chcą sobie kupić bobaska.