Dzierżawski dla Fronda.pl: Postanowiliśmy poważnie potraktować zaproszenie p. prezydenta
Fronda.pl: Dlaczego Fundacja Pro weźmie udział w marszu prezydenta Komorowskiego?
Kategoria
Podkategoria: Rodzina
Fronda.pl: Dlaczego Fundacja Pro weźmie udział w marszu prezydenta Komorowskiego?
Polityk PiS podkreśla, że jego zdaniem z ustawy aborcyjnej powinien zostać wykreślony tak że zapis zezwalający na zabicie dziecka, które poczęte zostało w wyniku gwałtu. Wprawdzie w sprawozdaniach niemal nie pojawia się takie wskazanie do aborcji (co ciekawe nie pojawiło się ono także w roku, gdy zabito dziecko „Agaty”), ale w niczym nie zmienia to faktu, że przepis ten jest zły, bowiem dyskryminuje ludzi ze względu na ich pochodzenie. I podobne argumenty przytacza Artur Górski.
Jestem zdecydowanie przeciw stosowaniu tej procedury. Przede wszystkim dlatego, że ponad wszelką wątpliwość (niezależnie od opinii różnych „etyków") mamy do czynienia z poczętymi ludźmi, których inaczej określa się embrionami. Ludzie są produkowani na zamówienie, jak towar, selekcjonowani i dobierani według życzenia... Chyba nie jestem osamotniona w twierdzeniu, że to uwłacza ludzkiej godności.
Pani Ewa Kopacz Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej
Przypadek pary, która w tak późnym wieku zdecydowała się na dziecko z in vitro (po tym, jak sądy odmawiały im prawa do adopcji) i przeprowadziło tę procedurę w zagranicznej klinice, wywołał we Włoszech szeroką dyskusję nad tym, czy kobiety w takim wieku powinny zostawać matkami. Teraz zwolennicy tezy, że był to zwykły egoizm otrzymali silne potwierdzenie tego od sądu, który uznał, że para nie jest w stanie opiekować się dzieckiem, kobieta jest nieczuła i skoncentrowana wyłącznie na sobie. Dowodem na to jest fakt, że rodzice zamykali dziecko w samochodzie, gdy szli robić zakupy, a także gdy dziewczynka za długo płakała.
Duchowny zauważa, że biorąc pod uwagę poziom propagandy, jaki związany jest z zapłodnieniem in vitro, sukcesem jest to, że 20 procent Polaków uważa je za złe. - Cztery lata w Polsce w ogóle nie było świadomości, czym jest in vitro i jakie niesie zło. Z rozmów z rodzicami wiem, że wiele osób poddało się zapłodnieniu in vitro, nie mając pojęcia, w czym uczestniczą. Nie ostrzeżono ich nawet o zagrożeniach zdrowotnych. Mają dziś słuszne pretensje, że zostali wprowadzeni w błąd. Ale spójrzmy szerzej. Większość naszego społeczeństwa przyzwala na środki antykoncepcyjne: a więc także ludzie wierzący. Praktykujący katolicy stosują je w małżeństwie. Cóż się dziwić, że przyzwalają na in vitro. Ta procedura stanowi drugi odcinek tego samego serialu: antykoncepcja wyłącza z aktu małżeńskiego płodność, a in vitro rozłącza akt małżeński od poczęcia. U podstaw akceptacji antykoncepcji oraz in vitro leży ten sam utylitaryzm. Chcemy celu, ale nie liczymy się ze środkami – podkreśla.
Wysoki Trybunał odrzucił apelację Catholic Care, organizacji katolickiej zajmującej się pośredniczeniem w adopcji dzieci, która prosiła, by pozwolono jej zachować przepisy wykluczające z adopcji pary jednopłciowe. Wyrok ten zakończył pięcioletnią walkę Catholic Care o wolność wyznania i prawo do zachowania katolickich standardów w praktyce.
„Tomek - mówię do Terlikowskiego - wisisz nam kupę kasy. 30 tys. euro, które zapłaciliśmy jako zadośćuczynienie dla Agaty, 15 tys. euro dla jej mamy i 16 tys. zwrotu kosztów postępowania. Razem 61 tys. euro. Tak orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka” - pisze Maziarski, a dalej wyjaśnia, dlaczego mam zwracać pieniądze. „Tyle mamy zapłacić z naszych podatków za naruszenie praw dziewczyny, której w 2008 r. chciałeś uniemożliwić przeprowadzenie legalnej aborcji. Po obecnym kursie (4,13 zł za euro) wychodzi jakieś 250 tys. zł.. Ćwierć bańki. Oddasz nam? No jasne, że Ty. A kto inny? To przecież internetowe forum Twojej "Frondy" posłużyło jako skrzynka kontaktowa dla katolickich fanatyków, którzy tu właśnie skrzykiwali się, by nękać i zastraszać biedną nastolatkę. Antyaborcyjne bojówki podążały w ślad za dziewczyną, wywierając na nią i na lekarzy brutalną presję, by uniemożliwić dokonanie legalnego zabiegu” - oznajmia.
- Jesteśmy bardzo zadowolone z wyroku Trybunału. Wiedziałyśmy od początku, że mamy rację i cieszymy się, że tak ważna instytucja to potwierdza. Zawsze byłyśmy pewne, że córka ma prawo do przerwania ciąży i wspólnie podjęłyśmy decyzję w tej sprawie. Ale czekało nas piekło, nagonka i brak wrażliwości ze strony wszystkich, oprócz Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Była to jedyna organizacja, do której kiedykolwiek zwróciłyśmy się o pomoc. Nie zawiodła nas i pomogła uzyskać legalną aborcję. Jesteśmy za to bardzo wdzięczne. To dzięki pomocy Federacji udało się wyegzekwować to, do czego córka miała przecież prawo. Poszło to potem o wiele dalej, prawniczki związane z Federacją przez te wszystkie lata wspierały nas w walce o sprawiedliwość – napisały kobiety.- Bardzo żałuję, że Polska okazała się krajem, w którym nie udało się tej sprawiedliwości uzyskać i trzeba było wnieść sprawę do Strasburga. Nie wiem, co byśmy zrobiły bez Federacji - to z jej wsparcia czerpałyśmy siłę. Ubolew
Zacznijmy od kilku stwierdzeń ogólnych, którymi pani poseł i minister raczy czytelników. „Oczywiście aborcja jest czymś potwornym i niemoralnym, ale zmuszanie do takiego heroizmu również jest nieprzyzwoite” - oznajmia. I aż trudno nie zadać pytania, w którym to miejscu urodzenie dziecka, które poczęło się w głupim, szczeniackim związku, jest heroizmu? Dla mnie to zwyczajne przyjęcie konsekwencji swoich czynów, a nie heroizm.
Trybunał, niestety, dał wiarę kłamstwom, które od wielu już lat propagowała „Gazeta Wyborcza” i środowiska aborcyjne. Sędziowie uznali, że Polska naruszyła trzy przepisy europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności dotyczące zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a także prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego.
Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS) powiedział PAP, że w żadnym punkcie projektu budżetu państwa na 2013 r. nie ma przewidzianych pieniędzy na refundację in vitro. Dodał, że w projekcie budżetu są wyszczególnione kwoty na wszystkie programy zdrowotne, ale wśród nich nie ma in vitro. "Teoretycznie in vitro mogłoby być finansowane z budżetu NFZ, ale w planie finansowym Funduszu na 2013 r. nie przewidziano na to żadnych środków. Na razie mamy więc do czynienia z rzuconym hasłem bez wskazania, skąd wziąć pieniądze na finansowanie" - ocenił Piecha.
Konferencja miała miejsce w budynku Centrum Bankowo - Finansowego, czyli dawnej siedzibie Komitetu Centralnego PZPR. Do szczególnej atmosfery tego miejsca nawiązywali wykładowcy, w szczególności prof. Jan Hartman, który przyjechał prosto z Moskwy.
Ta historia zaczyna się, jak tysiące innych. Pewnego dnia młoda mama trójki (w tym jednego jeszcze w brzuszku) dzieci zauważa, że średnia córka dziwnie powłóczy nogą. Zgłasza się do lekarza i po serii badań dowiaduje się, że jej ukochana, dwuletnia Thaïs cierpi na leukodystrofię metachromatyczną. A to oznacza, że umrze w ciągu roku, dwóch, tracąc stopniowo wszystkie zdolności: chodzenia, siedzenia, widzenia, słuch, węch, a także świadomość. Co więcej młodzi rodzice dowiadują się, że ich druga córka, jeszcze w łonie matki, także prawdopodobnie będzie cierpieć na tę samą chorobę (oczywiście pojawia się propozycja aborcji, która zostaje odrzucona). Później okazuje się, że tak jest.
"Przyjdź i zaprotestuj przeciwko temu barbarzyństwu. Prawdziwym lekarzem kobiety nigdy nie będzie osoba, która chore dziecko traktuje jako "problem" oraz umożliwia "pozbycie się" go" - czytamy w oświadczeniu prolajferów.