Terlikowska: Matka uczy żyć, a ojciec umierać
Czego, jak czego, ale dyskryminacji zwolennicy postępu boją się jak diabeł święconej wody. Stąd rozmaite pomysły na to, by żaden rodzic nie poczuł się dyskryminowany. Był już więc w formularzach Rodzic A i Rodzic B. Skoro jest mama, to i powinien być mam. A jak będzie z tatą? Ta tata i ten tat? Czy może ten tata i ta tatowa? Mózgi inżynierów społecznych już nad tym pracują, żeby znaleźć najbardziej adekwatne określenie i zrobić wszystko, by weszło ono do użycia. W końcu rewolucja społeczna zaczyna się od języka.