Kłamstwa zwolenników „kompromisu”
600 zabijanych dzieci (większość z nich podejrzewanych jest o zespół Downa) rocznie, to wciąż za mało, by wzruszyć wyznawców kompromisu aborcyjnego. Ich życie, uśmiech, miłość nie mają znaczenia, gdy chodzi o „pokój aborcyjny”, dla którego zagrożeniem ma być jakakolwiek debata nad taką zmianą prawa aborcyjnego, która lepiej chroniłaby życie ludzkie. Debata ta bowiem ma grozić jakimś gigantycznym Armagedon, który zniszczyć ma spokój społeczny, a także wychylić przestrzeń debaty w lewo, co doprowadzić ma do... zmiany prawa aborcyjnego w kierunku przeciwnym życiu. Winę zaś za to ponoszą zaś oczywiście konserwatyści i prolajferzy, którzy proponują jakiekolwiek zmiany, i to w sytuacji, gdy „kompromis zaakceptował nawet Kościół”, a także lewica.