Lis naczelnym "Newsweeka"
Tomasz Lis niedawno rozstał się z tygodnikiem "Wprost". Po krótkim, burzliwym okresie bez Lisa w drukowanej prasie, „arystokrata dziennikarstwa” pojawi się jako naczelny… "Newsweeka".
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Tomasz Lis niedawno rozstał się z tygodnikiem "Wprost". Po krótkim, burzliwym okresie bez Lisa w drukowanej prasie, „arystokrata dziennikarstwa” pojawi się jako naczelny… "Newsweeka".
- Moja praca „W ciemności” polegała na robieniu części zdjęć do tego filmu. Zaprosiła mnie do nich Jola Dylewska, która była głównym ich autorem. Pierwsza ekipa operatorska czasem z rożnych względów, czy to logistycznych, czy czasowych, nie mogła brać udziału w całości zdjęć, więc wtedy Kasia Adamik, córka Agnieszki Holland, która była reżyserem drugiej ekipy. Kręciła więc z nami sceny dialogowe z aktorami oraz sceny w kanałach. Uzupełnialiśmy pracę pierwszej ekipy, ale też kręciliśmy własne kadry.
Edward Zajączek urodził się 7 września 1901 r. w miejscowości Las koło Ślemienia w powiecie żywieckim. Tutaj ukończył szkołę powszechną, dalszą edukację kontynuował w Wadowicach i Krakowie, gdzie ukończył seminarium nauczycielskie uzyskując dyplom nauczyciela języka polskiego i historii.W czasie wojny polsko-bolszewickiej służył w 67. pułku piechoty; zwolniony do rezerwy w stopniu porucznika.Pracował jako nauczyciel w szkołach w Łodzi, a następnie jako dyrektor łódzkiej Dyrekcji Okręgowej Towarzystwa Rozwoju Życia Narodowego w Polsce "Rozwój".W 1925 r. został wysłany do Bielska jako sekretarz miejscowego Zarządu Okręgowego Związku Ludowo-Narodowego. Tam też został kierownikiem Domu Polskiego, zasłużonej dla krzewienia polskości placówki społeczno-kulturalnej.Na początku 1927 r. został sekretarzem Obozu Wielkiej Polski w okręgu podhalańskim, a od stycznia 1929 r. kierownikiem Komitetu Okręgowego Młodych. Kilka miesięcy później został oboźnym okręgowym na powiaty: bielski, bialski, żywie
Wiadomo, że 1 sierpnia 2010 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która m.in. wprowadza całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Uważam, że to zła nowelizacja – kolejny element w budowaniu miękkiego, nowoczesnego totalitaryzmu, który niepostrzeżenie oplata nas swymi mackami, włazi także do naszych domów, rodzin, chce zastępować rodziców…
20 listopada 2007 roku: dwaj funkcjonariusze Wojskowych Służb Informacyjnych spotykają się w warszawskim hotelu Marriott - czytamy w "Naszym Dzienniku". Jednym z nich jest płk Leszek Tobiasz, który w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł dwa tygodnie temu. W rozmowie pojawia się wątek kulisów dowiezienia Lecha Wałęsy motorówką Marynarki Wojennej na strajk w Stoczni Gdańskiej. W trakcie wymiany zdań pada nazwisko dowódcy wojskowego kutra - admirała Romualda Wagi - który później zrobił oszałamiającą karierę w czasie prezydentury Wałęsy. Nazwisko Wagi wielokrotnie przewija się również w raporcie z działalności Wojskowych Służb Informacyjnych.
Złożył w drugim ekspose zaledwie 28 nowych obietnic, o których większości nie mieliśmy okazji usłyszeć podczas kampanii wyborczej (tutaj ich szczegółowe wyliczenie: http://www.cafr.pl/2011/11/1124/). Co ciekawe, Donald Tusk nie widzi w traktowanie demokracji i wyborów jako teatrum i show mającego przesłonić realne plany niczego złego, co wyłożył jasno na spotkaniu z politykami Solidarnej Polski ws. reformy emerytalnej mówiąc: „Możemy udawać przed samymi sobą, że świat zaludniają politycy wyłącznie szlachetni, którzy z mówienia całej prawdy uczynili swoją istotę prymarną, ale ja wiem, że tak nie jest i na tej sali też takich nie ma." Dopełnieniem złego jest fakt, że po raz pierwszy zrealizował zapowiadany legislacyjny blitzkrieg, uchwalając większość bijących w kieszenie obywateli i podatników ustaw w trybie przyśpieszonym. Dotychczasowy rekord stanowi podniesienie składki rentowej w 4 dni!
Dla przypomnienia: pan rzecznik tłumaczył młodym by traktować dziennikarzy jak „wieszaki”, przedstawiać lewe statystyki i „upuszczać długopis na ziemię” kiedy nie zna się odpowiedzi na pytanie. Efektywności tych wyjątkowych metod na jego przykładzie mogliśmy się nauczyć z miejsca. Po błyskotliwym wykładzie miał swoje, no może nie warholowskie pięć sekund, ale chociaż pięć setnych sekundy w mediach. Zaraz potem stracił pracę („z przyczyn osobistych”), a więc gwoli ścisłości powinno się o nim pisać „pan były rzecznik”.
Wczorajszej nocy wszystkich okiwał nieznany nikomu szerzej Francuz Michel Hazanavicius, który triumfował tego wieczora. W "Artyście", filmie produkcji francusko-belgijskiej, namiętny romans połączono z sentymentalną podróżą do "złotego okresu" kina. Akcja rozgrywa się pod koniec lat dwudziestych, kiedy z powodu wprowadzenia filmów dźwiękowych wielu aktorów kina niemego - nawet ci będący chwilę wcześniej u szczytu popularności - w obliczu nowej rzeczywistości traci pracę i kończy kariery. Głównym bohaterem jest gwiazdor kina niemego, aktor George Valentin (grany przez Jeana Dujardina). Valentin walczy o swoją pozycję w świecie filmu, a także o własną godność i marzenia. Jednocześnie zakochuje się w pięknej tancerce i aktorce, Peppy Miller (Berenice Bejo).Twórca czarno-białego i niemego „Artysty” zaangażował do niego żonę Berenice Bejo i przyjaciela Jeana Dujardina. Oboje byli nominowani w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy (Oscar dla Dujardina) i najlepsza aktorka drugoplanowa. "
„Minister Marek Sawicki to jeden z najważniejszych polityków koalicji. W PSL stanowi najpoważniejszą konkurencję dla lidera Waldemara Pawlaka. Jesienią może wystartować przeciwko niemu w wyścigu po szefostwo partii. Sawicki to zwolennik twardej linii w relacjach z PO. Gdy dziennikarze „Newsweeka” pytają go czy wierzy, że przy poparciu Ruchu Palikota Platforma może przeforsować w Sejmie projekt wydłużenia wieku emerytalnego, Sawicki zapowiada: – To możliwe. Ale w takim wypadku trzeba się będzie zastanowić nad sensem kontynuowania naszej koalicji z Platformą. Ani ja, ani Pawlak, ani inni przedstawiciele PSL nie jesteśmy przywiązani do stanowisk w rządzie”- czytamy w tygodniku.
Neonaziści już nie udają skinheadów. Słuchają muzyki hatecore i lepiej się maskują. Wygolone głowy, czarne, skórzane kurtki, obcisłe jeansy i ciężkie, wojskowe buty "glany" przestają być znakiem rozpoznawczym niemieckich neonazistów. Dziś stylizują się raczej na fanów muzyki hatecore, mówi dla Deutsche Welle znawca tego środowiska, socjolog z Uniwersytetu Ruhr w Bochum, dr Jan Schedler.
„Rozstanie”, które oprócz nagrody w Berlinie, zdobyło również Złoty Glob i kilka innych ważnych światowych nagród, opowiada historię rozpadającej się irańskiej rodziny, która staje przed największą próbą w jej życiu. Jedną z przyczyn rozpadu małżeństwa Nadera i Simin jest sposób wychowania ich 11-letniej córki Termeh oraz chęć kobiety wyjechania z kraju. Nader nie chce jednak zostawić swojego chorego na Alzhaimera ojca. Gdy okazuje się, że córka pary chce zostać z ojcem, Simin opuszcza rodzinę. Odejście kobiety (nie traktowane poważnie przez Nadera) powoduje, że w domu pojawia się Razieh, mająca pomóc Naderowi i jego córce przy opiece nad chorym ojcem. Razieh pewnego dnia wychodzi z domu „załatwić coś na mieście” i zostawia schorowanego, śpiącego mężczyznę, którego na dodatek przywiązuje do łóżka. Do domu wraca wówczas Nader z córką i znajduje ojca leżącego na podłodze. Awantura, która wybucha między mężczyzną i kobietą doprowadza do tragedii. Będąca w ciąży Razieh, traci dziecko. Nade
W kolejnej części wywiadu senator i były reżyser postanowił poopowiadać o Kościele, aborcji, eutanazji i gejach. Można powiedzieć, że Kutz mówi głośno to czego boją się powiedzieć otwarcie elity. Tak więc według Kutza Kościół jest słusznie atakowany bo „zamiast szerzyć miłość, szerzy nienawiść, wspierając jedną z partii politycznych. Kościół jest oderwany od społeczeństwa. A hierarchowie są zamknięci w swoich pałacach i już zupełnie nie wiedzą, co się dzieje wśród zwyczajnych ludzi. Raz w tygodniu odprawią mszę i na tym koniec. Kościół musi się zmienić, bo inaczej będzie tylko tracić. Najpierw powinien zbiednieć i wrócić do nauczania nauki chrystusowej. I pójść miedzy ludzi. Po co Kościołowi tyle bogactwa? Według doktryny, księża powinni być wśród ludzi i żyć w ubóstwie”. Jednak ten jaskiniowy antyklerykalizm to nic w porównaniu z dalszą częścią wywiadu, w której odnosi się, a jakże!, do o. Rydzyka. Według Ślązaka „to nie Rydzyk jest demonizowany w Polsce, ale to on demonizuje wszystko
- W trakcie realizacji tego filmu zrozumiałam, że robię film o Polsce dlatego, że możemy przejrzeć się w ich historii i współczesności jak w lustrze. Węgry choć nie mają oparcia w jednej religii, lecz wielu, mają jednak doświadczenie walki z komuną mają bardzo podobną do naszych. Tam nie było dekomunizacji, choć terror był znacznie większy. Po 1956 roku zamordowano tam wielu obywateli, a po 1989 r. "przeszli w wolność" z całym bagażem nierozliczonej komuny. Widać to na przykładzie mediów, które kłamią i sieją propagandę zamiast rzetelnie informować, choć w porównaniu z nami mają dwie prawicowe telewizje. Odczuwają jednak dyskomfort. My mamy ten problem w jeszcze większym stopniu, nam pozostały tylko niszowe media na prawicy.
Z wielu wielkopostnych wypowiedzi biskupów polskich zostało szczególnie nagłośnione orędzie ks. abp. Józefa Michalika, metropolity przemyskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Jednak nie całe, a tylko fragment. Oto on: "Widzimy, jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie. Nie oszczędzają Kościoła liberalne telewizje i takież pisma". Uderz w stół... a piórem redaktor Katarzyny Wiśniewskiej natychmiast odezwała się "Gazeta Wyborcza". Oceną wypowiedzi metropolity zajął się prof. Tadeusz Cegielski. Wikipedia, wolna encyklopedia, informuje, że jest on wykładowcą w Instytucie Historycznym oraz w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, historykiem idei i kultury, po czym dodaje: "Wolnomularz, Wielki Mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski w latach 2000-2003, obecnie Wielki Mistrz Honorowy WLNP oraz Wielki Namiestnik (zastępca) Wielkiego Komandora Rady Najwyższej Polski 33. Stopnia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznan
Cóż, trudno się nie zgodzić z ta argumentacją, jednak w tej beczce wspaniałego miodku jest spora łyżka dziegciu, który jak wiadomo swoją goryczą potrafi zepsuć każdą ilość słodkiego przysmaku. Otóż obsługa kart kosztuje i to niemało, gdyż czasami dochodzi do 3% wartości transakcji (nb. u nas te opłaty są najwyższe w UE, ale zawsze chcieliśmy, znaczy rządy nasze co poniektóre chciały, przodować i być w pierwszym szeregu, więc, pretensje są nie na miejscu). P.T Pan Minister jest jednak optymistą- wierzy głęboko, że na jego wezwanie operatorzy znacząco obniżą opłaty. A jeżeli nie? Pan Minister jest przygotowany i gotowy na wszystko- wtedy rzecz załatwi się urzędowo i już. Sam P.T. Pan Minister osobiście tego dopilnuje…