Rosja jak zwykle ''niewinna''. Tym razem ws. Skripala
"Mężczyźni podejrzewani o atak na Siergieja Skripala nie mają "nic wspólnego" z prezydentem Rosji Władimirem Putinem czy Kremlem" - powiedział rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow.
Kategoria
Sekcja: Wschód
"Mężczyźni podejrzewani o atak na Siergieja Skripala nie mają "nic wspólnego" z prezydentem Rosji Władimirem Putinem czy Kremlem" - powiedział rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow.
"Śmierć zabitego w zamachu przywódcy separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Ołeksandra Zacharczenki nie wpłynęła na sytuację w Donbasie" - oświadczył specjalny wysłannik USA do spraw Ukrainy Kurt Volker.
Opublikowana niedawno praca Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), którą cytowaliśmy tu, będąca prognozą rozwoju sytuacji na Białorusi do 2025 roku, odbiła się głośnym echem w tamtejszych mediach niezależnych, i jest szeroko komentowana.
Grupa deputowanych do dumy ze spikerem Rady Federacji Walentyną Matwijenko na czele, zgłosiła projekt ustawy pozwalającej policji bez zgody sądu śledzić obywateli poprzez namierzanie ich telefonu komórkowego.
Zniknęła studentka Kałmuckiego Uniwersytetu Aisa Chułajewa, która opublikowała w sieci nagranie członków komisji wyborczej dorzucających do urny karty wyborcze.
Moskwa grozi Białorusi ograniczeniem dostaw ropy naftowej. Mińsk dostaje ją na preferencyjnych warunkach, przetwarza we własnych rafineriach i eksportuje – dochody z tego są jednym z najważniejszych źródeł pieniędzy zasilających budżet państwa. Rosjanie twierdzą, że utrzymywanie dotychczasowego mechanizmu nie opłaca im się ekonomicznie, a poza tym będzie to konsekwencja zmian w opodatkowaniu sektora naftowego w samej Rosji. Trudno jednak nie zauważyć, że obecne zapowiedzi Moskwy wpisują się w szereg decyzji, które ochłodziły relacje rosyjsko-białoruskie, jak choćby nominacja nowego ambasadora FR w Mińsku Michaiła Babicza de facto wbrew woli Aleksandra Łukaszenki. Nic dziwnego, że znów pełno spekulacji, że Kreml jest zmęczony rządami Baćki i chce dokonać zmian w reżimie tak, by mieć w Białorusi nie tyle pewnego sojusznika, co wasala, i to takiego, którego nie trzeba ekonomicznie wspierać. Rosja obawia się, że czas nie gra na jej korzyść – choćby kwestia budowy białoruskiej elektrowni at
W wypadku drogowym w Abchazji zginął szef rządu tego separatystycznego regionu, którego niepodległość uznaje Rosja i kilka innych krajów. Ostatnią, która uznała Abchazję, była Syria. To właśnie z pierwszej oficjalnej wizyty w Damaszku wracali premier Giennadij Gagulia i prezydent Raul Chadżimba. Jako że kilka dni wcześniej w zamachu zginął lider innego quasi-państewka, Aleksandr Zacharczenko (tzw. Doniecka Republika Ludowa), pojawiły się od razu spekulacje, że Moskwa rozpoczęła czystkę w kontrolowanych przez siebie „republikach”. Przypomina się też, że Abchazję i Donieck łączy osoba Władisława Surkowa. Doradca prezydenta Rosji formalnie jest kuratorem z ramienia Kremla okupowanego Donbasu, Abchazji i Osetii Południowej.
Nad Alaską pojawiły się dwa rosyjskie bombowce Tu-95 wraz z towarzyszącymi im myśliwcami Su-35. Natychmiast poderwane zostały dwa amerykańskie myśliwce F-22. Pentagon ostro zaprotestował przeciw naruszaniu przez rosyjskie bombowce międzynarodowej przestrzeni powietrznej przy zachodniej Alasce.
Po wyborach, jakie miały miejsce w Rosji w niedzielę, daje się zauważyć narastającą nerwowość władzy. Najpierw Władimir Putin, który poleciał na Daleki Wschód urządził przed telewizyjnymi kamerami widowisko, które w Rosji nazywają pokazuchą, a wczoraj medialny show dał dowodzący Gwardią Narodową generał Zołotow.
Władimir Putin ma najwidoczniej dość specyficzne poczucie humoru. W trakcie trwających właśnie manewrów wojskowych Wostok-2018, które są największymi od dekad ćwiczeniami organizowanymi w Rosji stwierdził, że jego kraj jest państwem… pokojowym.
Bezpieczeństwo Ukrainy ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa europejskiego – zaznaczył starszy pracownik naukowy ds. Rosji Amerykańskiej Rady Polityki Zagranicznej – Stephen Blank w artykule dla serwisu internetowego wpływowego amerykańskiego think tanku Atlantic Council. „Moskwa ma możliwość przeprowadzenia operacji na wodach przybrzeżnych Ukrainy w celu izolacji Mariopola i południowo-ukraińskiego wybrzeża w kierunku Odessy.
Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji.
Minister obrony Siergiej Szojgu spojrzał w przyszłość i oświadczył, że w przewidywalnej perspektywie możliwy jest poważny konflikt zbrojny.
Na daleki wschodzie Rosji rozpoczęły się właśnie ćwiczenia wosjkowe pod kryptonimem Wostok-2018. Udział w ich weźmie blisko 300 tysięcy żołnierzy. Według rosyjskiego MON to największe manewry od roku 1981.
Z pewnością ubiegły tydzień to nie był dla rosyjskiej władzy dobry czas. Z kilku powodów. Zaczął się od protestów związanych z tzw. reformą emerytalną, którym przeciwdziałano z nie mniejszą energią niźli zazwyczaj, ale jednak spodziewano się, że po telewizyjnym wystąpieniu Putina i zapowiedzi złagodzenia niektórych jej rozwiązań siła sprzeciwu osłabnie, a może nawet wyczerpie się zupełnie. Nic takiego się jednak nie stało. Wiece i demonstracje miały miejsce w dziesiątkach rosyjskich miast – Władywostok, Nowosybirsk, Barnauł, Briańsk, Lipieck, Omsk, Rostow nad Donem, Samara, Moskwa – to tylko niektóre z nich. Jak napisano w popularnym Telegram – kanale Sierpem Po, „Fala toczy się i powraca. Nie milionowa. Ale toczy się bez przerwy. Czegoś takiego jeszcze nie było. On traci kontrolę, jego struktury nie mogą zgasić fali.” Dziś znów w Rosji demonstracje – zaczął Daleki Wschód (Jużno-Sachalińsk, Władywostok, Chabarowsk), władze jak zawsze aresztowały organizatorów, ale „fala toczy się”.