Najfeld o litanii kłamstw Nowickiej
- Ja nie domagałam się utajnienia, po prostu go nie ujawniłam. Nikt nie wystąpił o jego ujawnienie, a ja go nie utajniałam – powiedziała w rozmowie z TVN24 Wanda Nowicka. - Na pierwszej rozprawie sędzia zapytał Wandę Nowicką, a dokładnie jej pełnomocnika czy zgadza się na jawność procesu. Gdy odpowiedziała negatywnie, sąd polecił opuścić salę rozpraw dwóm osobom, które przyszły na rozprawę w charakterze widzów. Jedną z nich był niżej podpisany, a drugą – asystent jednego z pełnomocników. Kolejne rozprawy na życzenie Wandy Nowickiej toczyły się więc za zamkniętymi drzwiami” – relacjonował Mariusz Majewski, dziennikarz, jeden ze świadków obecnych na sali rozpraw tuż przed ogłoszeniem niejawności rozprawy na życzenie Nowickiej, 13. stycznia 2010 roku.