Rosja może rozmieścić w Syrii broń jądrową
Rosja może odpowiedzieć na sankcje USA rozmieszczając w Syrii broń jądrową. Takiej możliwości nie wykluczył Władimir Gutniejew, zastępca przewodniczącego komitetu do spraw ekonomicznych dumy.
Kategoria
Podkategoria: Rosja
Rosja może odpowiedzieć na sankcje USA rozmieszczając w Syrii broń jądrową. Takiej możliwości nie wykluczył Władimir Gutniejew, zastępca przewodniczącego komitetu do spraw ekonomicznych dumy.
Warto obserwować co się dzieje z kursem rubla, bo to jeden z najlepszych markerów pozwalających zorientować się jak wyglądają rzeczywiste nastroje wśród rosyjskich „kapitanów przemysłu”. Przedwczoraj (22 sierpnia) rubel zaczął tracić wobec dolara i euro już od samego rana. Analitycy wskazywali, na dwie zasadnicze przyczyny takiego zachowania rosyjskiej waluty. Otóż Bank Centralny na początku tygodnia wznowił politykę skupowania z rynku walut wymienialnych, mimo że jeszcze w ubiegły piątek informował o czasowym zaniechaniu tej polityki. Dodatkowo, na rynek przeniknęła informacja, że zapasy złota, zgromadzone przez Bank Centralny są na rekordowym poziomie. Wszystko to razem ocenione zostało dość jednoznacznie – otóż władze za wszelką cenę dążą do zwiększenia rezerw przygotowując się na nadejście jeszcze gorszych, niźli obecnie czasów.
Przez cztery lata walk na wschodzie Ukrainy Donbas stał się prawdziwym poligonem doświadczalnym dla najnowszego rosyjskiego sprzętu wojskowego: od czołgów i artylerii po bezzałogowe statki powietrzne, platformy latające i systemy radiolokacyjne. Pomimo ogłoszonego zawieszenia broni i ogólnego spadku intensywności walk, w porównaniu z początkiem rosyjsko-ukraińskiego konfliktu zbrojnego, nadal w strefie działań wojennych ukraińscy żołnierze i międzynarodowi obserwatorzy zbierają dowody udziału Rosji w wojnie.
Połowa państw członkowskich UE nie sprzeciwia się złośliwemu rozprzestrzenianiu rosyjskiej dezinformacji i nie podejmuje środków zaradczych w odpowiedzi na kremlowskie poparcie na rzecz ekstremistycznych polityków – twierdzą eksperci projektu „Kremlin Watch”.
Odbudować Syrię by umożliwić powrót setkom tysięcy uchodźców. Sądząc po ostatnich wypowiedziach najważniejszych polityków rosyjskich, to teraz największa troska Moskwy. Putin w Berlinie wzywa Zachód do finansowego zaangażowania w odbudowę zniszczonego kraju (w dużej mierze przez rosyjskie bomby), zaś Ławrow narzeka w Moskwie na skąpych Amerykanów. Rosja chytrze sugeruje też Europie, że odbudowa Syrii to najlepszy sposób, by pozbyć się choć części imigrantów. Problem w tym, że pod hasłem odbudowy Rosjanie chcą wyciągnąć od innych krajów – bo ich nie stać – pieniądze na ustabilizowanie Syrii, co w obecnej sytuacji politycznej oznacza umocnienie i legitymizację krwawego reżimu Asada. Najpierw Rosja punktowała na uruchomieniu fali uchodźców do Europy, teraz chce politycznie zarobić na ich powrocie.
Prawdziwe okazały się spekulacje o mianowaniu na ambasadora Federacji Rosyjskiej w Mińsku pułkownika KGB w stanie spoczynku, a obecnie pełnomocnika prezydenta Rosji w Nadwołżańskim Okręgu Federalnym Michaiła Babicza. Zastąpi on odwołanego dziś Aleksandra Surkowa. Komentatorzy na Białorusi mówią krótko: „W relacjach z Rosją zaczynają się schody. Kreml idzie po swoje”.
Wprowadzone na początku sankcje to kolejny już pakiet gospodarczych środków wymierzonych w Rosję. Pierwsze ograniczenia pojawiły się w 2014 roku. Przez te cztery lata Rosjanie nauczyli się już w pewnym stopniu radzić sobie w takich niesprzyjających warunkach w przemyśle naftowo-gazowym. Ale w przypadku takich projektów, jak eksploatacja złóż pod dnem morskim w Arktyce czy budowa wielkich gazociągów do Europy, Moskwa jest szczególnie wrażliwa na działania Zachodu.
Gubernator Czukockiego Okręgu Autonomicznego Roman Kopin przekazał Władimirowi Putinowi raport o stanie posiadania złóż złota. W liście datowanym na 19 lipca poinformował go, że na półwyspie kruszec ten został niemal wyczerpany, a jego wydobycie spada. Prosi też prezydenta o zwiększenie środków z budżetu państwa na sfinansowanie prac geologicznych i eksploracyjnych w regionie oraz o uproszczenie procedury wydawania licencji na wydobycie.
Polska przekonuje władze Stanów Zjednoczonych do nałożenia sankcji w związku z projektem gazociągu Nord Stream 2 – donosi „Rzeczpospolita”. Choć wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk nie chce komentować tej informacji, to w rozmowie z dziennikiem stwierdza:
Tomasz Sakiewicz zabrał bardzo mocny głos w kwestii wyjazdu przedstawicieli polskiego rządu do Rosji, aby tam wziąć udział w badaniu szczątków prezydenckiego Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Stwierdza:
"Jeśli wyobrazimy sobie wariant militarnego przejęcia Białorusi przez Rosję, obawiam się, że nie będzie dużego sprzeciwu" - mówi Lew Gudkowem, ekspert Centrum Lewandy.
Ogłoszone przez Stany Zjednoczone 8 sierpnia nowe sankcje wobec Rosji mogą uderzyć w rosyjski sektor energetyczny – ale pośrednio, zaś skutki będą odczuwalne w długiej perspektywie czasowej. Dużo groźniejsza jest ustawa przygotowywana w Kongresie USA. Przewidywane w niej sankcje dotyczą bezpośrednio rosyjskiej ropy i gazu, są też na tyle szeroko sformułowane, że dotknąć mogą każdy aspekt rosyjskiej energetyki.
Od kwietnia Rosja konsekwentnie zmienia strukturę swoich rezerw finansowych. Niedawno sprzedała część amerykańskich papierów dłużnych i uzyskane środki lokuje w złocie, aby zminimalizować skutki obecnych i zapowiadanych sankcji.
Trzeba przyznać, że wypowiedzi na temat sobotniego spotkania Merkel – Putin w rosyjskich mediach są znacznie bardziej stonowane, niźli np. w Polsce. Jest to nie tylko kwestia odmiennych wrażliwości, ale również świadomość faktu, który w Polsce najwyraźniej trudno się przebija, że w światowej dyplomacji, tam gdzie grają interesy wielkich państw żadne rozstrzygnięcie nie zapada w stylu deus ex machina, i w wyniku dobrych rozmów liderów, ale jest efektem długiego ucierania się stanowisk.
Kolejne groźby prezydenta Rosji Władimira Putina wobec Polski i NATO. Po raz kolejny stwierdził, że elementy amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w pobliżu granic Rosji mogą posłużyć wystrzeleniu rakiet średniego zasięgu. Stwierdził, że Rosja „powinna zareagować”.