Wiadomości
Kazimierz Gołba w swojej książce p.t. „Wieża spadochronowa” napisanej w 1947 roku stworzył mit, który w krótkim czasie zaczął żyć własnym życiem, niekoniecznie zgodnie z zamierzeniami autora. W świadomości ludzkiej stał się faktem, trafił do szkolnych podręczników i do encyklopedii. Wyparł prawdę historyczną, mniej co prawda atrakcyjną dla przeciętnego odbiorcy, ale to przecież nie oznacza, że mniej chwalebną. Nie należy też, oczywiście, oskarżać o kłamstwo autora, który swoją powieścią chciał pokazać, że Ślązacy wcale nie witali Niemców z otwartymi ramionami, że opowieści o powszechnym przyjmowaniu volkslist, ochotniczym wstępowaniu do Wehrmachtu i kolaboracji to bujdy wyssane z palca przez komunistów, którzy chcieli za ich pomocą zantagonizować społeczeństwo, by łatwiej narzucić przyniesiony na rosyjskich bagnetach ustrój. Cel ten udało mu się osiągnąć, czym zdrowo namieszał partyjnym aparatczykom, dla których autochtoni byli „elementem wrogim narodowościowo”. Tak, tak, retoryka przy