KARTA dementuje: To NIE jest lista białoruska!
Wykaz znaleziony przez prof. Lebiediewą to „Księgi ewidencji osób odkonwojowanych w latach 1939–1940 przez konwoje specjalne 15. brygady wojsk konwojowych NKWD ZSRR (stacjonującej w Białoruskiej SRR)”.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Wykaz znaleziony przez prof. Lebiediewą to „Księgi ewidencji osób odkonwojowanych w latach 1939–1940 przez konwoje specjalne 15. brygady wojsk konwojowych NKWD ZSRR (stacjonującej w Białoruskiej SRR)”.
Prokuratura wkroczyła na teren archiwum polskiego MSZ, aby odnaleźć tam ewentual-ne ślady zniszczenia osobistych rzeczy (w tym obrączki ślubnej) Tomasza Merty – wicemini-stra kultury, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem w 2010 r. Śladów nie znaleziono, ale samej obrączki nadal nie ma. Wiadomo, że trafiła do Polski pocztą dyplomatyczną z Rosji. Śledztwo w tej sprawie trwa. Komentarza ministra na pewno się nie doczekamy. A jeśli już – to kpiarskiego.
- Warunkiem przestępstwa jest wywołanie u danej osoby obawy spełnienia groźby - powiedział Dariusz Ślepokura, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Kuźniecou powiedział Polskiemu Radiu, że wie o co najmniej 8 miejscach na terenie obecnego Mińska i okolic, gdzie rozstrzeliwano "wrogów władzy radzieckiej". Jego zdaniem właśnie w uroczysku Błagowszczyna - Traściniec zamordowano najwięcej Polaków.
Rozmowa dotyczy przede wszystkim losów Emanueli Orlandi, porwanej w 1983 córki pracownika Watykanu, która zaginęła bez wieści. Były turecki terrorysta potwierdza, że porwanie to miało związek z próbą jego uwolnienia. Zapewnia, że Emanuela, która miałaby dziś 34 lata, żyje i znajduje się w Turcji, i niebawem wróci do domu.
Miasto zwróciło się do nas z pytaniem, czy w jakiś sposób możemy wykorzystać ten lokal - mówi Piotr Kossobudzki, rzecznik prasowy Muzeum Historii Żydów Polskich, które powstaje na Muranowie i ma być w budowie jeszcze ok. roku. - Są to jednak rozmowy na bardzo wstępnym etapie. Na razie koncentrujemy się głównie na wykańczaniu gmachu muzeum i tworzeniu ekspozycji.
- Bardzo się cieszę, że decyzja sądu była jednoznaczna. On stwierdził, że wszystkie zarzucone nam czyny nie noszą znamion przestępstwa i w związku tym należy umorzyć sprawę. Zarzucano nam przekroczenie uprawnień przy prowadzeniu sprawy, która zaowocowała jako tzw. afera gruntowa. Zarzucano, że nie mieliśmy podstaw do tego, aby rozpocząć tą operację. My swoje podstawy oczywiście mieliśmy, o czym przesądził sąd. Nie jest to wyrok prawomocny, ale myślę, że się uprawomocni, nawet jeśli prokuratura się odwoła.
Jeszcze mniej zrozumiałe jest dla mnie to, co działo się później. Jeśli już ministerstwo przywłaszczyło sobie rzeczy mojego męża, to dlaczego poddano je zniszczeniu? Dlaczego je spalono? Przecież te rzeczy są moją własnością! Oni przecież zdawali sobie sprawę, że mieli do czynienia z cudzymi przedmiotami. Nie potrafię tego sobie wytłumaczyć inaczej, jak wersjami z horroru, że zniszczono te rzeczy, bo na przykład nosiły ślady po kulach i zadbano o to, by to ukryć, żebym nigdy się tego nie dowiedziała.
Waldemar Skrzypczak zostanie wiceministrem MON. To dobra decyzja?
Szanuję go także za to, że po mojej ostatniej książce pt. „Chodzi mi tylko o prawdę” stara się znaleźć sposób rozwiązania nabrzmiałych problemów, tak bardzo ostro przeze mnie opisanych. Oczywiście w wielu sprawach wspólnego zdania nie będziemy mieli, ale najważniejsze jest to, że dialog został podjęty. I to w sposób odmienny niż to jest w innych diecezjach, w których wszelkie słowa krytyki ze strony szeregowych księży są bezwzględnie tłamszone.
- Musimy przeciwstawić się nienawiści bez wzgledu na to , kto jest sprawcą czynu napisał w oświadczeniu premier Litwy Andrius Kubilius. Zdaniem szefa litewskiej dyplomacji Audroniusa Ażubalisa dewastacje mogił, pomników, czy kościołów świadczą o degeneracji niektórych członków litewskiego społeczeństwa, oraz są poważnym sygnałem, by zastanowić się nad wprowadzeniem surowszych kar dla tak zwanych „graficiarzy”. "Brak szacunku graficiarzy dla siebie i innych sprawia, że często podżegają nienawiść narodową, etniczną, czy rasową. W ten sposób farba staje się plamą nie tylko na kamieniu, ale blizną na stosunkach pomiędzy narodami - napisał w oświadczeniu minister Ażubalis. Zaapelował do polityków, by podjęli decyzję o bardziej surowych karach dla takich chuliganów. Policja wszczęła już dochodzenie w tej sprawie. Sprawcom wandalizmu grozi rok więzienia.
Wiadomości o tej liście było bardzo wiele. W zasadzie, ona krążyła już gdzieś w kulisach, dobrze więc, że została upubliczniona. Ale to jeszcze nie jest to, na co czekamy. To są tylko listy tych, którzy byli wywożeni, natomiast tak, jak słyszałem, pełna taka lista powinna obejmować ok. 6900 polskich oficerów i żołnierzy zamordowanych właśnie w rejonach zachodniej Białorusi.
Białoruską listę katyńską, czyli listę polskich obywateli wywiezionych do katowni w Mińsku odnalazła w Rosyjskim Wojskowym Archiwum Państwowym prof. Natalia Lebiediewa - informuje "Gazeta Wyborcza". Losy i imienne dane ofiar z białoruskiej listy katyńskiej nie były do tej pory Polsce znane.
Nawiązanie do Kościoła katolickiego jest oczywiste, ale zamiast słów "módl się za nami", powtarza się zwrot "nic się nie stało".
„Sąd nie miał prawa zbyć milczeniem konfliktu wartości, który musiał rozstrzygnąć - wolności słowa i poglądów (także antyreligijnych) a ochronę uczuć religijnych. Najwyraźniej sąd nie potraktował fundamentalnej wolności politycznej poważnie” - pisze dzisiaj senator. I ironizuje: „Doda i tak ma szczęście - mogła przecież skończyć na stosie”.