Cymański: Dość już swarów i niezgody
Marta Brzezińska: Panie Pośle, w sobotę prezes Kaczyńskie niespodziewanie zaapelował do Zbigniewa Ziobry. Czy to oznacza plany jakiejś bliższej współpracy PiS i Solidarnej Polski?
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Marta Brzezińska: Panie Pośle, w sobotę prezes Kaczyńskie niespodziewanie zaapelował do Zbigniewa Ziobry. Czy to oznacza plany jakiejś bliższej współpracy PiS i Solidarnej Polski?
- Marsz był dla mnie budującym przeżyciem. Potwierdził, jak faktycznie odbierana jest przez społeczeństwo TV TRWAM, jak bardzo jest potrzebna, jak umacnia więzi między ludźmi.
Gibała od razu po przejściu do partii Janusza Palikota zapowiadał, że jego transfer jest pierwszy, ale nie będzie ostatni, że wstrząśnie podwawelską PO. „Palikot powierzył mu właśnie zadanie się tworzenia krakowskiego Ruchu. Gibała przechwalał się, że przeciągnie do RP co najmniej 50 działaczy PO. Dziś ma ogłosić 80 nazwisk. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Łukasz Gibała tak tłumaczył powody, dla których jego krakowscy koledzy chcą zmienić partyjny szyld: - Ci, którzy chcą odejść do Ruchu Palikota są sfrustrowani tym, co się dzieje w partii. Przede wszystkim stylem zarządzania partią przez Donalda Tuska - stylem jednoosobowym, autorytarnym. Posłowie często czują, że nie mają żadnego wpływu na to, co się dzieje w klubie. No i PO odchodzi od swoich wartości, nie jest już partią obywatelską. To jest ogromny problem”- czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Jarosław Kaczyński podczas sobotniego marszu w obronie telewizji Trwam zaprosił Solidarną Polskę do powrotu do Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Selin w "Sygnałach dnia" powiedział, że w związku z obecną sytuacją polityczną w Polsce prawicy potrzeba jedności. - Mamy ewidentnie przyśpieszenie polityczne, które niewiadomo jakiego nabierze wymiaru. Niewykluczone, że ta kadencja nie będzie kadencją pełną, zarówno ze względu na kryzys w obozie rządowym, jaki na to, że polityka polska stała się uliczną. Debata publiczna jest zakneblowana. Przypuszczam, że może być dość gorąca wiosna, choćby ze względu na mocno kontrowersyjny projekt zmian w emeryturach. W związku z tym trzeba być przygotowanym, dlatego prawica powinna być jednością - podkreślił w "Sygnałach Dnia" podaje polskieradio.pl.
Minister Gowin wprost stwierdza, że nie widzi powodu, dla którego miałby wspierać złe, ideologiczne i sprzeczne z polską konstytucją projekty PO dotyczące uprawnień małżeńskich dla par gejowskich. Jego zdaniem nie ma powodów, by uznawać, że w rządzie jest miejsce tylko dla poglądów lewicowych. - A czy ministrowie, którzy promują rozwiązania progejowskie, wyłączają swoje przekonania? Chyba że są poglądy równe i równiejsze. Jak ktoś ma lewicowe, to jest bezstronnym urzędnikiem, a jak jest, nie daj Boże, chrześcijaninem, to wara mu od stanowisk rządowych... - tłumaczy dziennikarce „GW”.
NSZZ „Solidarność” włącza się w protest milionów Polaków wyrażających solidarność z Telewizją Trwam.
Wiosna przyniosła widoczne już gołym okiem przebudzenie konserwatywnie i katolicko nastawionych Polaków. Marsze w obronie wolności mediów, wrzenie ogarniające kolejne miasta i miasteczka (jeżdżę ostatnio sporo po Polsce i spotykam się z ludźmi, którzy mają już dość milczenia, ograniczania ich praw, wyśmiewania), wreszcie tłumy na ulicach Warszawy, Krakowa, Poznania i innych miast są najlepszym dowodem, że coś zaczyna się dziać, że apatia, która nas ogarnęła odchodzi w przeszłość. I że powoli zaczynamy się budzić.
Pułkownik Edmund Klich zdradza w swojej najnowszej książce, że każdy krok naszych ekspertów lotniczych z komisji był dokładnie śledzony przez Rosjan. Wiedzieli o wszystkim, o czym rozmawiają nasi badacze, co ustalają i co raportują polskim władzom. Rosyjskie służby specjalne od początku bowiem oplotły Polaków siecią podsłuchów.
Nie jest prawdą, że za ojcem Rydzykiem stoi same środowisko tzw. moherów. Tym sformułowaniem media propoaństwowe chciały zdyskredytować środowiska patriotyczne i religijne. Marsz pokazał, po raz kolejny, że przesłania płynące z maistreamowych mediów trzeba oglądać/czytać/słuchać przez palce. Tym razem manifestacja ponad 20 tysięcy ludzi maszerujących ulicami Warszawy nie może być pokazana jako agitacja partii opozycyjnej, ale jako ruch protestu obywatelskiego.
„Przyznaję się do kolejnego, horrendalnego błędu w przewidywaniach. Od dawna byłem głęboko przekonany, że nadchodzące tygodnie będą w Polsce czasem erupcji narodowego entuzjazmu i obywatelskiej dumy. Oto właśnie organizujemy największą imprezę w naszej historii. Może nie wszystko zapięto na ostatni guzik, ale nigdy wcześniej nie zbudowano u nas tylu pięknych stadionów i tylu kilometrów nowoczesnych dróg. 23 lata po wielkim przełomie możemy pokazać światu, jak wielką drogę przeszliśmy, jak wielką pracę wykonaliśmy”- pisze we wstępniaku Lis, który rozdziera szaty przez „dzikie ataki na ataków na legalnie wybrane polskie władze” ( bo nie było takich rzecz jasna podczas legalnych rządów PiS-u- przyp. Ł.A). Według Lisa teraz mamy czas podkopywania fundamentów naszej demokracji.
Zbigniew Ziobro w swoim wystąpieniu odpowiedział prezesowi PiS kilkanaście minut później - Odpowiadając Jarkowi chciałbym powiedzieć jasno. Jesteśmy razem. To co było zapomnieliśmy. Chcemy działać razem. Razem Solidarna Polska! Razem PiS! Razem Rodziny Radia Maryja! Razem Solidarni 2010! Razem Solidarność! Razem wygramy - wołał Ziobro.
„W ostatnich latach doszło do załamania systemu abonamentowego. O ile w 2007 roku Telewizja Polska otrzymała z abonamentu 515 mln zł, to w 2011 roku już tylko 205 mln zł. Na ok. 13 milionów gospodarstw domowych istniejących w Polsce, opłaty za abonament radiowo-telewizyjny regularnie wnosi obecnie niespełna milion. Wnoszący opłaty abonenci instytucjonalni (podmioty gospodarcze, urzędy itp.) to zaledwie 175 tysięcy.W czasie konferencji prasowej prezes Zarządu Juliusza Brauna i przewodniczący Rady Nadzorczej Stanisława Jekiełek poświęconej sytuacji ekonomiczno-finansowej telewizji publicznej zdementowali informacje prasowe o rzekomych planach ogłoszenia upadłości TVP i przewidywanych przez Zarząd zwolnieniach grupowych. Prezes Braun zaprzeczył także doniesieniom niektórych portali, według których TVP ze względu na trudną sytuację finansową - zamierza zlikwidować Teatr Telewizji na żywo”- czytamy na portalu.
Richard Coyle był gościem przedpremierowego pokazu filmu pt. "5 dni wojny", w którym zagrał jedną z głównych ról. Obraz, opowiadający o wojnie w Gruzji, która rozegrała się w 2008 roku, dedykowany został przez producentów i reżysera prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, liderowi progruzińskiej koalicji przywódców państw Europy Wschodniej.
Redaktor naczelny gazety z Iławy wiele lat temu skrytykował lokalne władze. Otrzymał sprostowanie, które sprostowaniem co prawda nie było, więc nie musiał go publikować, ale zapomniał poinformować wójta o tym, że pismo, które wysmażył do niczego się nie nadaje. Wójt poszedł do sądu i skierował prywatny akt oskarżenia w trybie karnym. A dokładnie, akt skierowała gmina. W końcu wójt jest wspólnym dobrem mieszkańców Iławy więc i wszyscy oni, zapewne ochoczo, wspólnie zrzucili się na wytoczoną za publiczne pieniądze sprawę karną. Sądy stanęły na wysokości zadania. Groźny przestępca za świstek niedosłany wójtowi skazany został na 80 godzin ograniczenia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Sąd zakazał mu wykonywania zawodu dziennikarza przez 2 lata oraz pohańbił łotra podaniem informacji o jego zbrodni do publicznej wiadomości w Urzędzie Gminy. Krytyczna wobec władzy gazeta oczywiście zniknęła z rynku.
Ideę myślozbrodni twórczo podjęły środowiska aktywistów gejowskich, których poglądy przypominają idee z Ministerstwa Miłości Orwella. Czujni geje w naszym biednym kraju wykryli właśnie myślozbrodniarza. Okazał się nim prof. Aleksander Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja w Toruniu. Ów myślozbrodniarz nie tylko pomyślał, ale nawet głośno powiedział rzecz straszną: „Rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak jak homoseksualizm jest chory, choć Organizacja Zdrowia uznała, że nie jest”. Myślozbrodniarz został podany do sądu. Sędziowie są w Polsce różni, ale można przypuszczać, że nie brakuje takich, którzy chętnie by profesora myślozbrodniarza skazali.