Dudek: Krew zalewa Jaruzelskiego
Jeśli zaś jakieś absolutnie nadzwyczajne wydarzenia nie pozwalały Wojciechowi Jaruzelskiemu obejrzeć DTV, jego adiutantura nagrywała dziennik i odtwarzała go Generałowi”. Skąd brało się to przywiązanie generała do wieczornego dziennika? „To przecież nasz główny oręż polityczno-propagandowy” - mówił na jego temat w 1984 r. na posiedzeniu Biura Politycznego. I wyjaśniał dlaczego: „Wiemy, że ludzie gazet nie czytają w takiej skali, w jakiej byśmy chcieli oczywiście. Jest tutaj w pigułce podane wszystko - to powinno być podane, na czym nam zależy. Ale ta pigułka powinna być taka, że się chce ją łykać. Ona może być raz gorzka, raz słodka, ale nie powinna być mdła”. Niestety był z tym problem, co widać nie tylko po latach. Dostrzegał go także Jaruzelski i bywał surowym recenzentem swej ulubionej audycji. Nie spodobało mu się na przykład relacjonowanie jednej z afer w RFN, w ramach której parlamentarna komisja przesłuchiwała kanclerza Helmuta Kohla i szefa dyplomacji Hansa Dietricha Genschera