Lewacka aktorka uważa, że podsłuchują ją służby specjalne USA
Znana działaczka LGTB i obrończyni prawa do zabijania dzieci przed ich narodzeniem kilka dni temu podczas Tribeca Film Festival w Nowym Jorku powiedziała, że rząd ją inwigiluje. „Wiemy, że jesteśmy pod obserwacją i że miałam telefon na podsłuchu” - powiedziała aktorka znana m.in. z „Czarownic z Eastwick” czy feministycznego „Thelma i Louise”. „Odmówiono mi także poświadczenia bezpieczeństwa, potrzebnego, by wejść do Białego Domu i nie wiem, dlaczego” - dodała żona Tima Robbinsa, który dal się poznać z anarchistyczno-lewicowego zacietrzewienia. Sarandon od lat bawi się nie tylko w popieranie wszelkiej maści lewicy, ale również opowiadała się wprost za komunizmem. W 1983 roku wpierała czerwonych oprawców w Nikaragui. W 1995 roku domagała się większej ilości homoseksualnych wątków w filmach. W 2003 roku brała udział w protestach przeciwko inwazji w Iraku oraz na rzecz wycofania wojsk zaś w listopadzie 2011 roku dołączyła do manifestacji ruchu "Okupuj Wall Street".