Ks. Stryczek: Ewangelizować to nie szantażować emocjonalnie
Kiedyś jeden z moich wychowawców, księży profesorów powiedział, że jak komuś da się perłę, ale włoży się ją do porannego pantofla, to ten ktoś raczej ją wyrzuci, bo będzie mu ona uwierać i nawet nie zobaczy, co wypadło z jego buta. Ta reguła znajduje zresztą potwierdzenie w Ewangelii. Uważam, że trzeba być bardzo ostrożnym w tym, kiedy i jak kieruję do kogoś swój komunikat. Wzrastałem w nurcie nowej ewangelizacji. Kierowano nas, by nastawać w porę i nie w porę, wszędzie głosić Dobrą Nowinę, nawet trochę przymuszać, co czasem przybierało niestety formę takiego emocjonalnego szantażu. Kiedy spojrzy się na efekty takiego działania, to dojdziemy do wniosku, że raczej nie jest to dobry kierunek.