Wiadomości
- Polski dystrybutor zatytułował bowiem film "Szwindel. Anatomia kryzysu". Może i efektownie, ale od czapy, bo akurat nie o anatomię światowego załamania finansowego najbardziej tu chodzi, choć, przyznajmy, film wyjaśnia i tę kwestię w sposób zrozumiały dla laika – czytamy w felietonie Ziemkiewicza. Na kanwie filmu publicysta pisze o „śmierci systemu, do którego przyzwyczailiśmy się tam bardzo, że niczego innego sobie nie wyobrażamy” i nawiązuje do tego, co Jarosław Kaczyński nazwał „układem”. - Przeżuwacze, uwarunkowani przez media jak przysłowiowe psy Pawłowa, na samo to słowo reagują rechotem albo agresją, ale tylko ono jest tu stosowne. Tak jest, "Branża" pokazuje, że nawet Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej rządzi tak naprawdę Układ (to jest właśnie ta tytułowa "Job") – ocenia Ziemkiewicz. Publicysta podkreśla, że obywatel w sumie może wybrać kogo chce, ale i tak wybierze „ludzi z Branży”. - I nie ma w tym wcale, wbrew polskiemu tytułowi, żadnego szwindlu, jeśli rozumieć pod