Kościół
Ksiądz Lemański z zachwytem odniósł się do testamentu kardynała i zapewniał, że wielu go usłyszało i zatrzymało się przy jego słowach. Jednak zatrzymanie owo może być tylko pełne zachwytu. Ci, którzy stawiają pytania są „kundlami”, które uprawiają „sąd trupi”. „Rzucili się na wypowiedzi dopiero co zmarłego, na zajmowaną przezeń postawę, a zwłaszcza na krytykę funkcjonowania Kościoła, której był zmarły kardynał niejednokrotnie autorem. To ci dopiero odwaga. Gdy kardynał Martini żył, żaden z autorów Frondy, nie pojechał do niego na rozmowę, by przedyskutować sporne kwestie, by poszukać wyjaśnienia, doprecyzowania, oceny. Teraz nabrali odwagi, chwycili wiatr w żagle i wypłynęli, niczym bałwany, na przestwór oceanu” - sugeruje ks. Lemański, wykazując się przy okazji całkowitą nieznajomością naszych tekstów, w których wielokrotnie polemizowaliśmy, także z żyjącym metropolitą.