Wiadomości
Dyskutujemy, kłócimy się o związki partnerskie sankcjonowane przez prawo, a one już są i większość – malejąca, lecz większość – dorosłej populacji z nich korzysta. To, oczywiście, małżeństwa. Walka toczy się o tych, którzy w związkach partnerskich, sankcjonowanych przez prawo nie są lub być nie mogą. W tej walce Postępu, przez bardzo duże P, z tradycją, przez bardzo duże T, jak to w sporze światopoglądowym nikt nikogo nie przekona. Ja akurat jestem nieco – powtarzam; nieco - większym zwolennikiem postępu niż umiarkowanym obrońcą nawet miłych sercu tradycji, lecz decyzję Sejmu, oddalającą ustawę o związkach partnerskich uważam za słuszną. Z bardzo praktycznych powodów. Postęp postępem, ale ustawa, taka jak ta, choć może być spełnieniem jakiejś wielkiej idei, musiałaby rozstrzygać bardzo konkretne sprawy konkretnych ludzi. Różnych ludzi, zawsze występujących w parach, lecz znajdujących się w różnych sytuacjach i odmiennie motywowanych.